KLIKNIJ TUTAJ - POSŁUCHAJ NA SOUNDCLOUDZIE

Teraz będziemy mieli medytację prowadzoną, przez około czterdzieści pięć minut. Traktujcie to, co mówię jako zaproszenie i podążajcie za mną tylko jeśli chcecie. Jeśli jednak dzieje się dla was coś innego albo słowa naturalnie cichną i zapadacie w spokój, pozwólcie umysłowi podążać tam, gdzie chce. Nie musicie na siłę starać się robić tego, co mówię, tylko jeśli wam to pomaga.

Będziemy siedzieć około czterdziestu pięciu minut, więc przyjmijcie jak najwygodniejszą pozycję – tak wygodną, jak to tylko możliwe, tak wygodną, że wygodniej się już chyba nie da… niemożliwe. Możecie się nawet położyć – jest tu jeszcze trochę miejsca. Może potrzebujecie się przeciągnąć. Przypominam też o uśmiechu. Nawet wymuszony uśmiech może zupełnie zmienić nasze nastawienie. Zacznijmy od łagodnego uśmiechu i powitajmy nim własne ciało – tu, w tej przestrzeni i w tej pozycji. Możecie też skierować uśmiech do środka i rozesłać go po całym ciele, choćby na chwilę. W swoim tempie, docieramy wszędzie, posyłamy uśmiech do każdej partii ciała. Witamy każdą jego część jak dawno niewidzianego przyjaciela lub przyjaciółkę – dawno się nie widzieliście, więc dawno nie mieliście okazji okazać sobie sympatii. Witamy każde odczucie w ciele, od czubka głowy przez skórę i mięśnie twarzy, szyję, ramiona, ręce – całe ciało od stóp do głów.

Niech świadomość niesie uśmiech i serdecznie wita wszystkie doznania pojawiające się po drodze. Także nieprzyjemne doznania możemy powitać z równą życzliwością i troską. One pewnie potrzebują tego jeszcze bardziej. Nimi nikt się dawno nie zajmował. Pamiętajmy więc też o częściach ciała, które zwykle ignorujemy, lub od których za szybko odwracamy uwagę. Może gdzieś jest ból, stara kontuzja, choroba, które wzbudzają w nas lęk czy opór. Potraktujcie te miejsca z łagodnością. Możecie zatrzymać się tam chwilę dłużej, wysyłając uśmiech otuchy i łagodnej troski. Nie chodzi o to, by coś tu naprawić czy zmienić, ale by to przyjąć z szacunkiem. Te miejsca to też część was i tu jest ich miejsce. Na tym wczesnym etapie medytacji możemy jeszcze poprawić pozycję. Jeśli okazało się, że usiedliście trochę za szybko i potrzebujecie zmienić położenie kolan lub rozciągnąć plecy, teraz jest dobry moment. Róbcie to z troską – jak przyjaciel, który szanuje ciało i jego potrzeby. Pozwalamy sobie na rozluźnienie.

Traktujemy ciało jak przyjaciela. Puszczamy wszystkie mięśnie. Rozluźniamy powieki, czoło, rozluźniamy szczękę. Niech ramiona opadną. Niech brzuch się rozleje, niech będzie miękki i rozluźniony. Poczujcie wsparcie podłoża, ciężar pośladków na krześle i stabilność podłogi pod nogami, pod stopami. Niczego nie musicie trzymać. Sprawdźcie, na ile możecie się rozluźnić po prostu wszystko puszczając. A teraz chciałabym zaprosić was – jeśli macie ochotę – do małego ćwiczenia wyobraźni. Wyobraźcie sobie, że jesteście w pięknym lesie, w miejscu, gdzie czujecie się bezpiecznie i panuje idealna temperatura. Może to być miejsce, które znacie, na przykład wasz dom. Może to być miejsce wymarzone. Jesteście sami, nie macie żadnych obowiązków, nie ma nic do zrobienia. Możecie spokojnie, bez pośpiechu iść przez piękny las, puszczę, a może to łąka czy polana pełna żółtych kwiatów – jak wolicie. Może idziecie brzegiem oceanu po pięknej piaszczystej plaży. Jesteście jednością z żywiołami, zrelaksowani, swobodni. Wokół tylko powiew bryzy, śpiew ptaków, może trzepotanie delikatnych skrzydeł motyli. Czujecie pod stopami ziemię czy piasek. Idziecie w cieniu drzew, widzicie delikatne promienie słońca przenikające przez gałęzie, zalewające polanę.

W powietrzu zaczynacie wyczuwać życzliwą energię, która emanuje ciepłem i spokojem na całą okolicę. Zaczynacie podążać za tą energią. Stajecie się coraz spokojniejsi, czujecie się bezpiecznie i swobodnie. W końcu wyczuwacie blisko czyjąś obecność. To ktoś, kto emanuje ogromnym ciepłem, mądrością i spokojem. Zauważacie, że to istota w mnisich szatach – siedzi w zacisznej części lasu czy miejsca, które sobie wyobraziliście. Czujecie ogromną chęć, by usiąść obok tej istoty, pozostać w jej obecności i zamknąć oczy. Czujecie płynące od tej istoty fale naturalnego ciepła i życzliwości. Widzicie, że patrzy, jak siadacie. A kiedy prawie zamykacie oczy, zdajecie sobie sprawę, że to Buddha – z jego niezmierzoną życzliwością. Jesteście tylko we dwoje. Zaczyna was ogarniać głęboki spokój, od stóp do czubka głowy, bo zrozumieliście, że znajdujecie się w czułej obecności Buddhy. Czujecie się bezpiecznie. Czujecie przypływ energii i radość, wiecie, że jesteście zupełnie bezpieczni, bo patrzy na was życzliwa, dobra istota. Nie musicie nic robić, by na to zasłużyć. Macie cały dzień. To wasz czas, by dać się otulić dobrem Buddhy. Co za ulga. Sama obecność Buddhy sprawia, że Dhamma wlewa się do waszego serca.

Zaczynacie rozumieć, że wszystko czego doświadczacie, najpierw powstaje a potem przemija, zanika. Nic z tego nie jest problemem. Nic z tego nie jest wasze. Nie ma tu nic do naprawienia, nic do załatwienia. Znajdujecie się w obecności Buddhy i staje się jasne, że wy również macie zdolność do głębokiego spokoju. Prawie możecie poczuć, czym jest wyzwolony umysł. Wiecie, że przebudzenie to tylko etap - coś, czego można zakosztować, poczuć, czego możecie sami doświadczyć. Czujecie ogromne zaufanie i szacunek ze strony Buddhy, który widzi w was istotę zdolną do przebudzenia. Czujecie, jak dzięki temu rośnie wasza wiara w siebie, bo wiecie, że macie ten sam potencjał przebudzenia do prawdy. Trzeba tylko się wyciszyć. Pozwolić naturze robić swoje, postrzegać doznania jako nie ja, nie moje, nie mnie. Nie ma już znaczenia, czy w umyśle nadal powstają myśli, czy możemy podążać za oddechem. Nieważne, że umysł jest niespokojny lub spokojny – jesteście w obecności Buddhy i wiecie, że wyzwolenie jest blisko. Wasze dobre cechy naturalnie się wzmacniają tylko przez to, że siedzicie i im na to pozwalacie. Nie chcecie być nigdzie indziej, tylko tu, wygrzewając się w cudownym cieple, mądrości, współczuciu i miłości. Jeśli poczujecie, że odzywają się uwarunkowane kammą skłonności, pamiętajcie, że nic nie musicie z tym robić. Buddha patrzy na was z całkowitą akceptacją, szacunkiem i zaufaniem. Jak by to było przyjąć to w sobie i zaufać własnemu umysłowi? Jak by to było traktować własne ciało, umysł i emocje z zaufaniem, akceptacją i szacunkiem? Jakie to uczucie?

Nadszedł czas pożegnania. Zwracacie uwagę, że w waszym sercu zapanował spokój, nawet jeśli tylko trochę. W myślach otwieracie oczy i widzicie patrzącego na was Buddhę. Uśmiecha się, bo wie, że jesteście na ścieżce do nibbāny, że także macie potencjał do pojęcia prawdy i całkowitego uwolnienia się od cierpienia. Wyobraźcie sobie piękne, przebaczające, ufne spojrzenie Buddhy patrzącego w wasze oczy. To spojrzenie kogoś, kto w was wierzy. Dzięki temu i wy zaczynacie wierzyć w siebie. Jesteście tacy sami. Wy też możecie być wolni. Z radosnym sercem oddajecie cześć Buddzie i żegnacie się. Zaszła w was zmiana. Odchodzicie napełnieni pewnością siebie, własnym wewnętrznym dobrem, zdolnością do wyciszenia. Teraz wróćcie do ciała. Zauważcie, jak medytacja wpłynęła na wasze ciało i umysł. Czy czujecie, że pojawiło się trochę więcej spokoju, swobody, zaufania? Czy wzrosła wasza wiara w Ścieżkę, wasze zaufanie do Buddhy? Łagodnie wracamy do ciała i ponownie rozsyłamy wszędzie delikatny uśmiech, od stóp do głów. Całe ciało jest skąpane w uśmiechu, życzliwości i cieple.

OK. Czy wszyscy spotkali Buddhę? [Śmiech] Mam nadzieję, że tak. Niektórzy się uśmiechają, bardzo dobrze. Myślimy, że Buddha to jakiś nadczłowiek – którym faktycznie w pewnym sensie się stał – ale zaczynał tak jak my. Sam o tym mówi w suttach – że miewał te same złe i niezdrowe myśli, z którymi dziś zmagamy się my. On też miewał myśli pełne złości, okrucieństwa, a nawet pożądania – przed swoim przebudzeniem. Dobrze wiedzieć.

O autorze

brahm.jpg

Brahmavamso Ajahn
zobacz inne publikacje autora

Czcigodny Ajahn Brahmavamso Mahathera (znany jako Ajahn Brahm), właściwie Peter Betts, urodził się w Londynie 7 sierpnia 1951 roku. Obecnie Ajahn Brahm jest opatem klasztoru Bodhinyana w Serpentine w Australii Zachodniej, Dyrektorem ds. Duchowych Buddyjskiego Towarzystwa Stanu Australia Zachodnia, Doradcą ds. Duchowych przy Buddyjskim Towarzystwie Stanu Wiktoria, Doradcą ds. Duchowych przy Buddyjskim Towarzystwie Stanu Australii Południowej, Patronem Duchowym Bractwa Buddyjskiego w Singapurze oraz Patronem Duchowym ośrodka Bodhikusuma Centre w Sydney.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło: Anukampa Bhikkhuni Project

Tłumaczenie: Katarzyna Kubiak
Czyta: Agata i Kamień stulecia

Image0001%20%281%29.png

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/