KLIKNIJ TUTAJ - POSŁUCHAJ NA SOUNDCLOUDZIE

Nasze umysły są dość chaotycznymi systemami, dlatego podążanie drogą środka jest tak trudne. Chaotyczny system łatwo wytrącić z równowagi, zbacza wtedy w lewo lub w prawo. Utrzymywanie go pośrodku jest trudne, wymaga zrównoważenia.

Nic więc dziwnego, że kiedy psychologowie opisują działanie umysłu, mają tendencję do używania mechaniki płynów jako głównej analogii. Chcą pokazać, że umysł zachowuje się jak woda: woda wiruje i tworzy wiry, zostaje zepchnięta w jednym miejscu, schodzi pod ziemię i wypływa gdzie indziej. Czasami tworzy ogromne fale. Czytałem niedawno o falach zwanych falami wyjątkowymi, które nieoczekiwanie formują się na oceanie.

Uwarunkowania układają się w całość – mała fala dołącza do innej małej fali i nagle tworzą ogromne fale wyjątkowe, które przepływają przez ocean, a po chwili tajemniczo się rozpraszają. Tak samo jest z umysłem. Czasami fale wyjątkowe uderzają w umysł i zastanawiasz się skąd przybyły.

Drobne, małe rzeczy mogą z łatwością je uruchomić. Dlatego musimy być ostrożni w naszej praktyce. Nie traktujmy drobnych szczegółów czy małych zakłóceń jako całkowicie nieistotnych. Ajahn Mun zwykł mawiać, że bardzo rzadko zdarza się, by całe drzewo wpadło ci do oka, ale nawet jeśli tylko odrobina trocin się tam dostanie, może cię oślepić. Czasami coś małego może cię sprowokować, więc musisz być ostrożny.

Z drugiej strony trzeba być pewnym, że nawet jeśli umysł zostanie wytrącony z równowagi, można go przywrócić do stanu spokoju. W przeciwnym razie praktyka byłaby przez cały czas pełna strachu – obawy przed przechyleniem się zbyt mocno w lewo, w prawo lub przewróceniem się. Jest tylko jeden sposób, aby dowiedzieć się, jaki jest punkt równowagi – jest nim eksperymentowanie.

Eksperymentować można tylko wtedy, gdy się nie boimy. Musisz więc rozwinąć w sobie pewność, że nawet jeśli zejdziesz daleko ze ścieżki w jedną lub drugą stronę, możesz powrócić na właściwą drogę. W umyśle zawsze jest nowa okazja, by zacząć od nowa.

W ten sposób możesz eksperymentować i uzyskać poczucie równowagi, ponieważ wiesz, że żadne błędy nie są ostateczne. Wracasz i ponownie wkraczasz na ścieżkę. Upadasz… i znów wkraczasz na ścieżkę. Innym razem Ajahn Mun powiedział: „To normalne, że ludzie czasem schodzą na bok”. Zatrzymałeś się po prawej stronie ścieżki, patrząc na kwiaty, wąchając bryzę, lub po lewej stronie, gdzie ugrzązłeś w błocie. Ale można się wydostać z obu tych poboczy.

Po to istnieją techniki medytacyjne. Zakładają, że odejdziesz w którąś ze stron, a więc umożliwiają ci znalezienie ścieżki powrotu. Kiedy poziom energii twojego umysłu jest zbyt wysoki, twój umysł zaczyna odbijać się jak piłeczka pingpongowa. Wówczas możesz zastosować praktyki uspokajające.

Kiedy twój poziom energii słabnie, zaczynasz się nudzić, nic cię nie interesuje, nic nie wydaje się warte zrobienia – w takim wypadku możesz sięgnąć po praktyki dodające energii. Pomyśl o swojej motywacji – dlaczego praktykujesz – a to pomoże ci znów zacząć działać.

Jest też czynnik, który Buddha nazywa „badaniem cech”, co oznacza uważne przyglądanie się temu, co się dzieje. Często nudzimy się medytacją, ponieważ staliśmy się niechlujni, nie przykładamy wystarczającej uwagi i wydaje nam się, że nie pojawia się nic nowego. Patrz bardzo dokładnie na to, co robisz. Przyglądaj się bacznie każdemu oddechowi, a zaczniesz spostrzegać rzeczy, których wcześniej nie zauważałeś.

Dlatego uważność i czujność to umiejętności potrzebne cały czas. Przypomnij sobie, dlaczego jesteś na ścieżce, a następnie bardzo ostrożnie obserwuj to, co robisz, bądź bardzo dokładny w oglądaniu, przyglądaniu się temu, co się dzieje. Zaczynasz widzieć, że bardzo dużo dzieje się w chwili obecnej.

W końcu tworzysz świat w tu i teraz i nie jest to prosta czynność. Jest wiele do zaobserwowania, wiele do zauważenia, zaczynając od prostych bloków konstrukcyjnych: oddechu i właściwości umysłu, które nazywane są „ukierunkowanym rozpatrywaniem” i „ocenianiem”, czyli tymi, które dokonują całej tej paplaniny w umyśle. Kierujesz swoje myśli na konkretny temat, a następnie myślisz o tym, oceniasz to, mówisz: „To jest takie, a tamto takie, to jest dobre, a tamto złe”.

Bierzemy więc te podstawowe elementy i łączymy je w nowy sposób. Zamiast paplać o rzeczach zewnętrznych, kierujemy swoje myśli na oddech, oceniamy oddech. Następnie mamy ostatni zestaw grup składowych, czyli odczucia i postrzeżenia. Są to uczucia przyjemności, bólu lub ani przyjemności, ani bólu, a także etykiety, które nadajemy tym wszystkim zjawiskom. To wszystko również stosujemy do oddechu.

Masz tu więc wszystkie elementy składowe doświadczenia i zamiast budować z nich skomplikowane światy, świadomie tego nie robisz. Konstruujesz z nich coś bardzo prostego: skupiony stan umysłu. „Prosty” nie oznacza „łatwy”. Jak już wspomniałem, w umyśle funkcjonują wszystkie inne siły oddziaływania. Ale jeśli nieustannie sobie przypominasz, wtedy powracasz do bloków konstrukcyjnych na prostym poziomie. Zachowaj podstawy, ale bądź bardzo uważny.

Zjawiska nie pozostają na podstawowym poziomie w umyśle między innymi dlatego, że jesteśmy bardzo sprawni w tworzeniu budowli z tych klocków. Jest to jak beza lub bita śmietana: bierzesz odrobinę śmietany i ubijasz ją w wielką porcję bitej śmietany. Jest tam dużo powietrza, nastąpiło dużo wytworzenia.

Potrzebujesz więc zachować podstawy, ale jednocześnie być bardzo spostrzegawczym, ponieważ znasz wiele sztuczek, aby stworzyć coś z niczego, tworząc góry z najmniejszych kretowisk. Utrzymuj zatem ten stan na wysokości kretowisk, na bardzo prostym, podstawowym poziomie i miej oko na różne sztuczki.

Sprawy stają się fascynujące, gdy uświadamiamy sobie, jak cały czas oszukujemy samych siebie. Czasami sprowadza się to do podstawowego poziomu nieuczciwości w umyśle. Jedna część umysłu jest bardzo dobra w okłamywaniu innej części umysłu. Możesz więc zacząć zadawać sobie pytanie: „Kto tu kogo oszukuje?”. „Gdzie jest zasłona, ściana, która pozwala jednej części umysłu oszukać inną część?”. Albo: „Czy zależy to od gotowości tej drugiej części umysłu, by dać się oszukać?”. W umyśle dzieje się wiele interesujących manewrów politycznych, uważaj na nie.

Na szczęście najlepszym sposobem radzenia sobie z nimi jest zachowanie podstawowych zasad. Po prostu odmów brania udziału w zabawie. Kiedy coś pojawia się w umyśle, gdy próbujesz się uspokoić, staraj się to jak najszybciej odciąć. Kiedy w umyśle pojawia się jakaś myśl – pamiętasz jakąś osobę, widzisz twarz tej czy innej osoby – po prostu powiedz: „Oby ta osoba miała się dobrze” i to wystarczy. Nie musisz angażować się w historie związane z tymi twarzami. I na początku nie musisz prześledzić tego z powrotem do: „Skąd wziął się ten obraz?”. Po prostu odpuść.

Zasada prostoty pozwala umysłowi osiągać zrównoważenie z coraz większą łatwością, ponieważ widzisz drobne poruszenia, które inaczej mogłyby wszystko rozchwiać. Nazywa się to efektem motyla. Motyl macha skrzydłami w Hongkongu, a samolot odrzutowy, w wyniku zmiany prądów powietrza, rozbija się później w Teksasie. Tak więc utrzymuj wszystko na prostym poziomie, abyś był świadomy tych małych trzepotań motyli w umyśle. Ale na szczęście kiedy umysł się rozbija, nie jest jak samolot w Teksasie, nie ginie, chyba że pozwolimy mu zginąć. Zawsze możesz się podnieść, otrzepać z kurzu i iść dalej.

Jest to dobra informacja do zapamiętania dla przebiegu praktyki. Istnieje historia o królu o imieniu Ajatasattu. Zabił on swojego ojca i później bardzo tego żałował, ale tradycja głosi, że pewnego dnia stanie się on paccekabuddhą, samodzielnie przebudzonym, mimo że najpierw musi spłacić złą kammę. Nawet Māra, który jest postacią kusiciela we wczesnych tekstach buddyjskich, według niektórych podań pewnego dnia również stanie się paccekabuddhą.

Więc bez względu na to, jak silne są predyspozycje twojego umysłu do załamania się lub jeśli już się załamał, zawsze możesz wziąć się w garść, podnieść się, ponieważ zawsze jest nowa kamma, zawsze jest coś, co możesz zrobić, w każdej chwili. Nie ma błędów ostatecznych.

Kiedy masz tę pewność, możesz eksperymentować w umyśle. Dowiedzieć się, ile wysiłku to za dużo, ile za mało, jak zbyt duża aktywność umysłu powoduje, że jesteś pobudzony, a jak zbyt niski poziom energii powoduje, że robisz się senny. To wszystko są pytania o równowagę i można na nie odpowiedzieć tylko poprzez eksperymentowanie, testowanie na sobie, dowiadywanie się na własnym doświadczeniu. Czego jest za dużo? Czego jest za mało? Co poszło za daleko w prawo? Co poszło za daleko w lewo? Z przekonaniem, że bez względu na popełnione błędy, zawsze można je naprawić, zawsze można się na nich uczyć. To jest najważniejsze.

Nie postrzegaj błędu jedynie jako złej rzeczy, którą musisz potem naprawić. Wykorzystaj go jako doświadczenie edukacyjne. Kiedy podchodzisz do wszystkiego jak do nauki, żadna medytacja nie jest zmarnowana, każda staje się okazją do wzrostu. To tylko kwestia tego, czy skorzystasz z tej okazji, czy nie.

Buddha mówi o podstawach sukcesu [iddhipāda, podstawach mocy] w medytacji: 1. skupieniu opartym na dążeniu [chanda] i Właściwym Wysiłku; 2. skupieniu opartym na wytrwałości lub energii [vīriya] i Właściwym Wysiłku; 3. skupieniu opartym na intencji lub umyśle [citta] i Właściwym Wysiłku; oraz skupieniu opartym na zdolności umysłu do badania, analizy [vīmaṃsā] i Właściwym Wysiłku. Mówi też o tym, jak ważne jest osiągnięcie równowagi we wszystkich tych czynnikach, ponieważ dążenie może być zbyt silne lub zbyt słabe.

Twoja wytrwałość może być zbyt duża lub zbyt luźna. To samo tyczy się intencji i zdolności analitycznych: czasami wyskakują za burtę, a czasami odpływają w nicość. Jest tylko jeden sposób, by nauczyć się równowagi we wszystkich tych aspektach: metodą prób i błędów.

Tak, wiem, wszyscy w Ameryce jesteśmy zajętymi ludźmi. Chcemy, aby rzeczy były łatwo zapakowane, abyśmy mogli jak najlepiej je wykorzystać i przejść do następnego… czegokolwiek. Jednak nie tak wygląda praktyka. Nie ma „kolejnej rzeczy”, do której można by przejść. Jest to najważniejsza kwestia, z jaką boryka się teraz umysł: fakt, że sam tworzy dla siebie cierpienie.

Każde jego działanie ma na celu szczęście, ale sam tworzy dla siebie cierpienie. To jest wielki problem w życiu. Tylko praktyka może go rozwiązać. A praktyka jest działaniem, które daje rezultaty tylko wtedy, gdy jesteś gotów być cierpliwy, eksperymentować i uczyć się na własnych błędach. To właśnie musisz zrobić.

Jednak weź to do serca. Nawet Buddha popełniał błędy. Wielkie błędy. Sześć lat torturowania samego siebie. Wszyscy szlachetni uczniowie popełniali błędy. Po prostu chcieli się na nich uczyć i nie pozwolili, by ich zniechęciły.

O autorze

Thanissaro06.jpg

Thanissaro Bhikkhu
zobacz inne publikacje autora

Thanissaro Bhikkhu (Geoffrey DeGraff) (1949 - ) jest amerykańskim buddyjskim mnichem tajskiej leśnej tradycji Kammatthana. Po ukończeniu historii europejskiej w Oberlin College w 1971 roku wyjechał do Tajlandii gdzie uczył się medytacji u Ajaana Fuang Jotiko, ucznia Ajaana Lee.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło: rozdział książki "Meditations 2: Dhamma Talks"
Copyright © 2006 Thanissaro Bhikkhu.
Access to Insight edition © 2013

Tłumaczenie: Anita O.
Redakcja: Monika Urbańska
Czyta: Aleksander Bromberek

Image0001%20%281%29.png

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/