Tytuł: Życie to nie tylko cierpienie

O autorze: Thanissaro Bhikkhu

Wersja pdf:

zobacz źródło

print

Wersja scribd:

bz_0098.jpg

„Ukazał mi światłość tego świata”.

Pewnego razu w ten oto sposób mój nauczyciel, Ajaan Fuang, scharakteryzował wpływ swojego nauczyciela, Ajaana Lee, na swoją osobę. Zaskoczyły mnie wtedy jego słowa. W owym czasie przybyłem do niego po nauki, świeżo po szkole, w której uczono mnie, że poważni buddyści zajmują negatywne, wręcz pesymistyczne stanowisko wobec świata. A jednak wbrew temu, pojawił się człowiek, który poświęcił swoje życie praktyce nauczań Buddhy, mówiąc w dodatku o światłości świata.

Rzecz jasna, poprzez "światłość" nie nawiązywał do radości związanych ze sztuką, jedzeniem, podróżami, sportem, życiem rodzinnym, czy podobnymi aspektami ludzkiej egzystencji. Mówił on o głębszym szczęściu, które pochodzi z wnętrza. Ponieważ miałem okazję go poznać, mogłem zobaczyć, jak głęboko szczęśliwym był człowiekiem. Bywał sceptyczny wobec wielu ludzkich pozorów, ale nigdy nie mógłbym powiedzieć, że jego postawa była negatywna, czy pesymistyczna. Określenie "realistyczna" byłoby najbliższe prawdzie. Niemniej, nadal nie potrafiłem otrząsnąć się z pewnego poczucia paradoksu - jak pesymizm wypływający z buddyjskich tekstów może znaleźć ucieleśnienie w tak całkowicie szczęśliwym człowieku.

Dopiero gdy zacząłem bezpośrednio zaglądać we wczesne teksty, uzmysłowiłem sobie, że to, co uważałem za paradoks, było tak naprawdę ironią - ironiczne było, jak buddyzm, który przedstawia tak pozytywną wizję ludzkiego potencjału, dzięki któremu możemy znaleźć prawdziwe szczęście, mógł się przyjąć na Zachodzie jako negatywny i pesymistyczny.

Zapewne słyszeliście pogłoskę, że słowa "życie jest cierpieniem" stanowią pierwszą zasadę buddyzmu; Pierwszą Szlachetną Prawdę Buddhy. Plotka ta ma całkiem przekonujące uzasadnienia, jest stworzona i rozpowszechniona przez uznanych, szanowanych akademickich uczonych, jak również nauczycieli Dharmy. Niemniej jednak, nadal jest to tylko plotka. Prawda o Szlachetnych Prawdach jest o wiele bardziej interesująca. Buddha nauczał Czterech Prawd - nie jednej – odnoszących się do życia: istnieje cierpienie, istnieje przyczyna cierpienia, istnieje koniec cierpienia i istnieje droga, która prowadzi do ustania cierpienia. Gdy spojrzymy na te prawdy w całości, zobaczymy, jak dalekie są od pesymizmu. Są praktyczne, nastawione na rozwiązywanie problemu w sposób, w jaki lekarz stawia czoło chorobie, czy mechanik, który usiłuje zreperować zepsuty silnik. Rozpoznajesz problem i spoglądasz na jego przyczynę. Pozbywasz się problemu poprzez eliminację jego źródła.

Wyjątkowość postawy Buddhy polega na tym, że problem, który stara się On rozwiązać, dotyka cierpienia całej ludzkości, a sposób, który oferuje, jest czymś, co ma w zasięgu ręki każda istota ludzka. Tak, jak doktor z niezawodnym lekarstwem na odrę nie obawia się odry, tak Buddha nie obawia się żadnego aspektu ludzkiego cierpienia. Doświadczywszy całkowicie nieuwarunkowanego szczęścia, nie obawia się wskazać palcem na stres i cierpienie, nieodłączne w miejscach, gdzie większość z nas nie jest w stanie ich zobaczyć, a obecne są w uwarunkowanych przyjemnościach, do których lgniemy. Buddha naucza nas, abyśmy nie wypierali się stresu, cierpienia i nie uciekali od nich, ale przeciwnie - stanęli spokojnie i zmierzyli się z nimi, zbadali je ostrożnie. W ten sposób - poprzez zrozumienie problemu - możemy wytropić jego przyczynę i położyć jemu kres. Całkowicie. Czy jest coś pewniejszego?

Wielu spośród tych, którzy komentowali nauki Buddhy, wskazywało na tę podstawową pewność, jaką możemy mieć wobec Czterech Szlachetnych Prawd, a mimo to pogłoska o pesymizmie buddyzmu nadal jest w obiegu. Zastanawiam się, dlaczego. Jedynym możliwym wytłumaczeniem jest to, że kiedy przechodzimy na buddyzm, podświadomie oczekujemy, iż będzie on korespondował do problemów, które mają długą historię w obrębie naszej własnej kultury. Rozpoczynając od cierpienia, jako pierwszej Prawdzie, wydaje nam się, że Buddha zajmuje jakieś stanowisko wobec pytania, które posiada długą historię na Zachodzie: czy świat w swej naturze jest zły czy dobry?

Według Księgi Rodzaju, było to pierwsze pytanie, jakie pojawiło się zaraz po tym, kiedy Bóg zakończył swój akt tworzenia: czy to, co zrobił, było dobre? Spojrzał wtedy na świat i zobaczył, że było to dobre. Nawet wtedy ludzie na Zachodzie podzielili się na dwa obozy: za lub przeciwko stwierdzeniu Boga, a poprzez to zdawali się potwierdzać fakt, iż warto w ogóle zaczynać od zadawania sobie takiego pytania. Gdy Azja została skolonizowana przez Europę, Theravāda – jedyna forma buddyzmu będąca wtedy wyzwaniem dla chrześcijaństwa - szukała sposobów, aby uniknąć tego, co postrzegano jako niebezpieczeństwo działalności misjonarskiej. Buddyści będący pod wpływem misjonarskiej edukacji, przyjęli, że pytanie stawiane przez chrześcijan było słuszne i Pierwsza Szlachetna Prawda zaczęła służyć do obalenia chrześcijańskiego Boga: spójrz, jak marne jest życie - mówili – trudno jest zgodzić się z werdyktem, jaki Bóg wydał na swoje dzieło.

Taka strategia obrana przez buddystów mogła w owym czasie przemawiać na ich korzyść i nie trudno jest znaleźć buddyjskiego apologetę, który – nadal tkwiąc w kolonialnej przeszłości – próbuje posłużyć się tą samą strategią . Jednakże, co naprawdę zasługuje na rozpatrzenie jest to, czy Buddha rzeczywiście zamierzał uczynić Pierwszą Szlachetną Prawdę odpowiedzią na pytanie Boga i – co ważniejsze – czy w pełni wykorzystujemy potencjał tej Prawdy, rozpatrując ją w takim właśnie świetle.

Ciężko jest sobie wyobrazić, co mógłbyś osiągnąć powtarzając wciąż, że życie jest cierpieniem. Musiałbyś spędzić wiele czasu kłócąc się z ludźmi, którzy widzą w życiu coś więcej, niż tylko cierpienie. Sam Buddha mówi o tym w jednej ze swoich rozpraw. Bramin o imieniu Dīghanakha przychodzi raz do Buddhy i ogłasza, że w swoim życiu niczego nie uznaje, niczego nie pochwala. To byłby idealny moment dla Buddhy, gdyby tylko chciał, aby ustosunkować się do tego stwierdzenia prawdą, że życie jest cierpieniem. Zamiast tego jednak, przeciwstawia się On pomysłowi przyjęcia jakiegokolwiek stanowiska za lub przeciw stwierdzeniu, że życie jest godne uznania. Istnieją trzy możliwe odpowiedzi na to pytanie, mówi Buddha: (1) nic nie jest warte uznania, (2) wszystko jest warte uznania, i (3) pewne rzeczy są warte, pewnie nie są. Jeśli przyjmiesz którykolwiek z trzech punktów widzenia, skończysz kłócąc się z ludźmi, którzy wybiorą jedną z pozostałych dwóch odpowiedzi. I dokąd cię to zaprowadzi?

Buddha naucza wtedy Dīghanakhę, aby spojrzeć na swoje ciało i uczucia jako przykłady Pierwszej Szlachetnej Prawdy: są stresujące, nietrwałe i nie zasługują na utożsamianie się z nimi jako własne „ja”. Dīghanakha podąża za wskazówkami Buddhy i, poprzez nielgnięcie do swojego przywiązania do ciała i uczuć, uzyskuje swój pierwszy wgląd w Bezśmiertelność, która jest całkowitym uwolnieniem się od cierpienia.

A zatem historia ta pokazuje nam, że próba odpowiedzi na pytanie Boga - wydając oceny wobec świata - jest stratą czasu. Oferuje ona także lepsze spojrzenie na Pierwszą Szlachetną Prawdę: spoglądanie na rzeczy nie przez pryzmat terminów "świat" czy "życie", ale po prostu identyfikując cierpienie – tak, aby zrozumieć je, puścić i osiągnąć uwolnienie. Pierwsza Szlachetna Prawda zamiast prosząc nas o utworzenie całościowej oceny – co w efekcie raczej uczyniłoby nas ślepymi stronnikami – prosi nas, aby spojrzeć i widzieć precyzyjnie, gdzie tkwi problem cierpienia.

Inne mowy nauczają, że problem nie tkwi w ciele i uczuciach jako takich. One same nie są cierpieniem. Cierpienie tkwi w lgnięciu do nich. W swojej definicji Pierwszej Szlachetnej Prawdy Buddha podsumowuje wszystkie typy cierpienia wyrażeniem: "pięć składowych lgnięcia": lgnięcie do fizycznej formy (włączając w to ciało), uczuć, percepcji, konstrukcji myślowych i świadomości. Jakkolwiek, kiedy pięć składowych jest wolnych od lgnięcia, mówi nam Buddha, prowadzą do długotrwałego pożytku i szczęścia.

W związku z powyższym Pierwsza Szlachetna Prawda po prostu wyjaśnia, że lgnięcie jest cierpieniem. To właśnie przez lgnięcie ten fizyczny ból staje się bólem mentalnym. To właśnie przez lgnięcie starzenie się, choroba i śmierć powodują cierpienie mentalne. Paradoks tutaj polega na tym, że poprzez lgnięcie do rzeczy, nie schwytamy ich ani też nie uzyskamy nad nimi kontroli. Zamiast tego, sami zostaniemy schwytani w pułapkę. Gdy zdamy sobie sprawę z naszej niewoli, naturalnie szukamy drogi prowadzącej do uwolnienia. I to właśnie wtedy ważne jest, aby Pierwsza Szlachetna Prawda nie została zrozumiana poprzez pryzmat słów: "życie jest cierpieniem". Gdyby życie było cierpieniem, gdzie moglibyśmy szukać końca cierpienia? Nie pozostałoby nam nic, oprócz śmierci i zagłady. Jeśli jednak, dzięki tej prawdzie, zrozumiemy, że lgnięcie stanowi cierpienie, będziemy musieli jedynie zlokalizować lgnięcie i wyeliminować jego przyczyny.

Proces ten zajmuje dużo czasu, a to dlatego, że nie możemy tak po prostu powiedzieć umysłowi, aby przestał lgnąć. To tak jak z nieposłusznym dzieckiem: jeśli pozwolisz mu iść tylko tam, gdzie będzie w zasięgu twojego wzroku, zacznie rozglądać się za pewnego rodzaju ślepym punktem, w którym już nie będziesz w stanie go zobaczyć. W momencie gdy dziecko znajdzie ten punkt, będzie do niego lgnęło. Podstawowym ślepym punktem umysłu jest ignorancja – pierwsza przyczyna, która wzmaga lgnięcie do bezpośredniej przyczyny: pragnienia. A więc w Czwartej Szlachetnej Prawdzie Buddha proponuje drogę praktyki wiodącą do wyzbycia się tego ślepego punktu. Na Szlachetną Ścieżkę składa się osiem czynników: Właściwy Pogląd, Właściwe Intencje, Właściwa Mowa, Właściwe Działanie, Właściwy Sposób Życia, Właściwy Wysiłek, Właściwa Uważność, Właściwa Koncentracja. W skróconej formie Buddha opisuje praktykę jako „wyrzeczenie i rozwój”: wyrzeczenie się aktywności, mających zawężający wpływ na świadomość i rozwój wartości, zwiększających jej przestronność i klarowność.

Wyrzeczenie – poprzez które powstrzymujemy się od niewłaściwych myśli, słów i uczynków napędzanych przez pragnienie – jest oczywistym antidotum na lgnięcie. Rozwój – choć odgrywa tutaj bardziej paradoksalną rolę – ma sprawiać, abyśmy lgnęli do zręcznych wartości uważności, koncentracji oraz roztropności, sprzyjających świadomości, do czasu, kiedy w pełni dojrzeją. Tylko wtedy możesz je puścić. To tak, jak wspinanie się po drabinie, aby dotrzeć na dach: chwytamy się wyższego szczebla po to, aby puścić szczebel umieszczony niżej, potem zaś chwytamy się szczebli umiejscowionych jeszcze wyżej. Jako że z każdym wyżej położonym szczeblem oddalamy się od ziemi, zasięg naszego wzroku staje się coraz większy i zobaczyć wtedy możemy, gdzie znajdują się miejsca, do których lgnie umysł. Wyostrzamy poprzez to zmysł, za pomocą którego potrafimy już określić, które aspekty doświadczenia winniśmy objąć swym zrozumieniem; które aspekty doświadczenia, powodujące cierpienie, powinny zostać zaniechane; które aspekty doświadczenia formujące drogę do ustania cierpienia, winny być nadal rozwijane; a w końcu te aspekty, które bezpośrednio wiążą się z ustaniem cierpienia, powinny zostać zweryfikowane. Wszystko to pomaga nam wspinać się po drabinie coraz to wyżej, aż do momentu, w którym bezpiecznie znajdziemy się na dachu. To ten moment, w którym w końcu możemy puścić drabinę i pozostać całkowicie wolnymi.

Zatem prawdziwe pytanie, z którym musimy się zmierzyć, nie jest pytaniem Boga, przechodzącym po drodze przez ocenę tego, jak umiejętnie stworzył wszelkie życie, czy świat. To nasze pytanie: jak umiejętnie stawiamy czoła trudnym aspektom życia? Czy lgniemy w sposób, który zapewnia jedynie kontynuację cyklu cierpienia, czy może uczymy się utrzymywać w pewnym porządku wartości eliminujące pragnienie i ignorancję, tak, abyśmy wzrastać mogli bez potrzeby lgnięcia. Jeśli pokonujemy życie zaopatrzeni w Cztery Szlachetne Prawdy, utrzymując świadomość, iż życie to zarówno cierpienie, jak i jego koniec, istnieje nadzieja - nadzieja, że nauczymy się weryfikować, które aspekty życia można przypisać do jednej z Czterech Prawd; nadzieja, że pewnego dnia, w tym życiu, odkryjemy światłość w punkcie, w którym będziemy potrafili zgodzić się z Buddhą - „O, tak. To jest koniec krzywdy i cierpienia”.

Artykuły o podobnej tematyce:


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: BlinkListblogmarksdel.icio.usdiggFarkfeedmelinksFurlLinkaGoGoNewsVineNetvouzRedditYahooMyWebFacebook

gnu.svg.png

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL:

Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.


cc.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons:
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0


sasana_banerros.jpg

Oryginał można znaleźć na stronie: http://www.accesstoinsight.org/lib/authors/thanissaro/lifeisnt.html

Źródło: ©2000 Thanissaro Bhikkhu. Transcribed from a file provided by the author. This Access to Insight edition is ©2000–2012.

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/

Tłumaczenie: Betina Jasińska