KLIKNIJ TUTAJ - POSŁUCHAJ NA SOUNDCLOUDZIE

Pierwszym krokiem podczas medytacji jest ustawienie ciała w pozycji: prawa noga spoczywa na lewej, ręce są na kolanach, prawa dłoń leży na lewej. Usiądź prosto, spójrz przed siebie, a następnie zamknij oczy. Tak wygląda ciało we właściwej pozycji.

Następnym krokiem jest umiejscowienie umysłu w odpowiedniej pozycji. Zacznij od myśli o dobrej woli, w końcu właśnie dlatego tu jesteśmy. Dobra wola to życzenie szczęścia – zarówno sobie, jak i wszystkim innym. To jest to, nad czym pracujemy podczas medytacji: skupiamy się na tym życzeniu i pracujemy nad nim, szukamy sposobu, który przyczyni się do powstania prawdziwego szczęścia, zarówno w nas, jak i w ludziach wokół.

Roztaczaj myśli miłującej dobroci najpierw wobec siebie, a następnie coraz szerszymi kręgami do ludzi bliskich twemu sercu, ludzi których dobrze znasz i lubisz, ludzi wobec których jesteś neutralny, a nawet tych, których nie lubisz. Nie pozwól, aby istniało jakiekolwiek ograniczenie twojej dobrej woli, ponieważ będzie to ograniczanie twojego umysłu, twojego własnego szczęścia. Jednocześnie pomyśl o tym, że gdyby każdy na świecie mógł znaleźć prawdziwe szczęście, świat byłby o wiele lepszym miejscem. Nikt nie miałby powodu, aby kogokolwiek ranić.

Mając to na uwadze, wysyłaj dobre myśli do ludzi, których nawet nie znasz – i nie tylko do ludzi: do wszystkich istot każdego rodzaju, na wschód, zachód, północ, południe, w górę i w dół, w bezkres. Obyśmy wszyscy znaleźli prawdziwe szczęście.

Następnym krokiem jest przeniesienie uwagi do chwili obecnej. Co masz tutaj? Masz ciało, które siedzi i oddycha, masz umysł myślący i świadomy. Połącz to. Myśl o oddechu i skup na nim uwagę. Co robi teraz oddech? Czy bierzesz wdech? Czy wydech? Gdzie go czujesz, gdy robisz wdech? Gdzie go odczuwasz, gdy robisz wydech?

Na moment odłóż na bok wszelkie z góry ustalone poglądy na temat tego, którędy oddech wchodzi i gdzie wychodzi. Po prostu zauważ, jak to naprawdę jest – ponieważ oddychanie to nie tylko powietrze wchodzące i wychodzące z płuc; to cały proces, przepływ energii, poprzez który ciało pobiera i wydala powietrze. I nie jest to tylko kwestia nosa i płuc. Zaangażowany jest cały układ nerwowy. Poszczególne części ciała poszerzają się i kurczą, by dostarczać powietrze. To wszystko zalicza się do procesu oddychania.

Więc skup uwagę tam, gdzie jesteś najbardziej świadomy procesu oddychania. Postaraj się, aby to miejsce było wygodne. Możesz to zrobić poprzez dostosowanie długości, szerokości, głębokości oddechu – tego, czy jest on szybki czy wolny, ciężki czy lekki – jakiekolwiek masz sposoby na dostosowanie rytmu i struktury oddechu tak, aby twoje odczucie oddychania było komfortowe. To jest ustawianie umysłu w pozycji.

Teraz problem z umysłem i ciałem w pozycji polega na tym, jak je tam utrzymać. Nie jest tak trudno ustawić je w pozycji, ale utrzymanie ich wymaga wysiłku. Szczególnie umysłu, ponieważ jest przyzwyczajony do biegania w kółko. Ciało potrafi pozostać w idealnym bezruchu, jednak w ciągu pięciu minut, umysł mógłby objechać świat wiele razy.

Jest to więc punkt, na którym musisz skupić się najbardziej. Wszystkie realne problemy znajdują się w umyśle. Nawet, gdy doświadczasz bólu w ciele, ciało nie sprzeciwia się bólowi. To umysł jest tym, co denerwuje się z powodu bólu. Musisz więc pracować głównie z umysłem. Jeśli odpłynie, po prostu go przywracaj. Jeśli znów gdzieś powędruje, przywróć go jeszcze raz.

Spróbuj się nie frustrować, staraj się nie zniechęcać. Umysł przywykł do błądzenia, więc musisz przyjąć, że to normalne, iż umysł będzie się błąkał. Twoim obowiązkiem jest złapanie go tak szybko, jak to możliwe i przywrócenie bez obwiniania – delikatnie, ale stanowczo wróć z powrotem do oddechu.

Pozwól, by oddech był na tyle wygodny, jak to tylko możliwe. Im wygodniejszy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że umysł zacznie wędrować.

Gdy sprawisz, że oddech stanie się prawdziwie wygodny, będziesz nim zaabsorbowany. Zbadaj, gdzie w ciele czujesz rozmaite doznania związane z procesem oddychania. Które części ciała czują się napięte? Jeśli chcesz, możesz przejść przez całe ciało idąc od czubka głowy lub zacząć od pępka i idąc w górę z przodu ciała, następnie w dół po plecach, kończąc na nogach, a potem zacznij z tyłu szyi i idąc przez ramiona aż do dłoni. Zauważ, które części ciała są, a które nie są zaangażowane w proces oddychania.

Zauważ, gdzie czujesz napięcie związane z oddechem. Jeśli odczujesz naprężenie w jakimś miejscu, rozluźnij je, pozwól napięciu się rozpłynąć, tak, aby wdech nie powodował nowego naprężenia i by przy wydechu nie było ono podtrzymywane. W ten sposób sprawisz, że oddychanie stanie się o wiele bardziej interesujące. Następnie wybierz dowolną część ciała, którą uznasz za sprzyjającą i osiądź tam.

Co do bólów, na tym etapie nie musisz się na nich skupiać. Jeśli odczuwasz ból w nodze, pozwól mu tam być. Nie musisz być tam z nim. Możesz pozostać w dowolnej części ciała, gdzie oddychanie jest wygodne – to twój wybór. I uważaj, by nie napinać się wokół bólu. Pamiętaj, że oddech jest procesem w całym ciele. Gdy oddychanie jest wygodne, energia oddechu może przejść przez wszystkie połączenia nerwowe i przez każdy ból, który może się pojawić, więc nie potęguj bólu napinając się wokół niego.

Spróbuj rozwinąć poczucie, że chcesz tu być, że lubisz tu być. Spróbuj uczynić oddech przyjacielem. Często, kiedy medytujesz i sprawy nie idą dobrze, obiekt medytacji wydaje się być twoim przeciwnikiem. Trudno jest się na nim skupić i zdaje się, że ciągle chce się wymknąć. Jednak to zupełnie nie tak. To twoje błędne postrzeganie. Jeśli zaprzyjaźnisz się z oddechem, o wiele łatwiej przy nim pozostać.

Bycie przyjacielem oznacza, po pierwsze, próbę jak najdokładniejszego wyczucia tego, co naprawdę się czuje, w przeciwieństwie do twoich z góry przyjętych wyobrażeń o tym, co powinno się czuć lub gdzie powinno się to czuć. Innymi słowy, słuchaj oddechu. Następnie, pozwól, aby stał się bardziej komfortowy. To podstawowe zasady nawiązywania jakiejkolwiek przyjaźni: słuchaj drugiej osoby, pozwól jej na swobodę, na poczucie się jak w domu, a wkrótce ta osoba zacznie się otwierać.

Podobnie jest z oddechem: energia oddechu ma wiele do zaoferowania. Od strony cielesnej, może złagodzić wiele stresu i chorób z nim związanych. Od strony umysłowej, może stworzyć poczucie swobody i pełnej obecności w tu i teraz, tak że będziesz mógł cieszyć się z samego faktu robienia wdechu i wydechu.

Kiedy zaprzyjaźnisz się z oddechem i stanie się on twoim przyjacielem, będziesz chciał z nim pozostawać na dłużej, by sprawdzić czego możesz się od niego nauczyć. To pierwszy krok do tego, by medytacja przebiegła dobrze.

Są cztery kroki – choć może lepiej nie myśleć o nich, jak o krokach. To raczej cztery składowe nastawienia umysłowego, które powinieneś wnieść do medytacji, aby przebiegła pomyślnie. Nazywa się je podstawami sukcesu (iddhipāda – także „podstawy mocy”).

Pierwszym jest [chanda] – zwykła chęć medytowania, gorliwość zrobienia tego, bycie temu przychylnym. Jeśli okazuje się, że twój umysł nie jest skory do praktykowania, cofnij się i porozmawiaj z nim. Pomyśl o tym, jak ważne jest szkolenie umysłu. Oto on, umysł, najważniejszy składnik w twoim życiu, ale jeśli nie jest trenowany, to tak jakbyś oddał swój samochód do prowadzenia niezrównoważonej, szalonej osobie. Nie masz pojęcia, dokąd ten wariat pojedzie, czy nie zjedzie z drogi i nie wjedzie w kogoś, bo nie masz nad nim kontroli. Tak samo jest z umysłem – umysłem, który kształtuje twoje życie. Jeśli nie masz nad nim kontroli, nie wiesz, dokąd cię zawiedzie.

W miarę jak medytujemy, staramy się rozwinąć pewną dozę kontroli. Nie takiej, jaką mają maniacy kontrolowania, ale takiej, którą ma ktoś, kto jest inteligentny i wie jak zarządzać i kierować sprawami tak, aby umysł czuł się szczęśliwy robiąc to, co naprawdę powinno być zrobione. To wymaga uważności i czujności. Właśnie te cechy rozwijamy podczas medytacji.

Umysł to główny wytwórca całego szczęścia i cierpienia, których doświadczamy w świecie. Dlatego też, gdy Buddha wygłosił swoje pierwsze kazanie, zaczął od kwestii cierpienia. Stwierdził, że jest to ogromny problem w życiu. I powinien być rozwiązany właśnie tutaj, w umyśle, w chwili obecnej, ponieważ cierpienie nie przychodzi z zewnątrz.

Prawdziwym problemem w życiu jest cierpienie, które powstaje z pragnień. Nie możesz pracować nad pragnieniami dopóki nie będziesz naprawdę uważny i czujny, dopóki nie zbudujesz stabilnego skupienia, które pozwoli ci spokojnie popatrzeć jak to wszystko działa.

Podczas medytacji rozwijamy uważność, czujność, skupienie, zdolność widzenia wszystkiego wyraźnie, w miarę jak umysł dąży do stanu nieporuszenia. Jeśli nie osiągnęliśmy jeszcze tego etapu w naszej medytacji, to przynajmniej podążamy w tym kierunku. Im bardziej zdajesz sobie sprawę z wagi tych cech, tym bardziej wzmacniasz swoje pragnienie medytacji.

Kiedy masz już to pragnienie, kolejnym krokiem jest trzymanie się go. Wytrwałość [viriya] to druga podstawa sukcesu. Po prostu wykonuj swoje zadanie. Jeśli umysł gdzieś powędruje, przywróć go. Jeśli ucieknie dziesięć, tysiąc razy, przywołaj go z powrotem dziesięć, tysiąc razy. Nie poddawaj się. Nie zniechęcaj się.

Pamiętaj, że nikt nie może wykonać tego zadania za ciebie. Cierpimy w życiu z powodu braku umiejętności radzenia sobie z widokami, dźwiękami, zapachami, smakami, pomysłami, które stają na naszej drodze. A ponieważ to jest nasz własny brak umiejętności, to my musimy przezwyciężyć ten brak przez rozwijanie umiejętnego zarządzania naszymi umysłami. Jeśli tego nie zrobimy, nikt za nas tego nie zrobi. A jeśli nie zrobimy tego teraz, to kiedy? Czy będziesz czekał, aż będziesz starszy?

To nie pomaga. Umysł wraz z wiekiem staje się coraz trudniejszy do wytrenowania. Jest też kwestia tego, czy rzeczywiście będziesz żyć tak długo. Jeśli masz możliwość medytowania w tym momencie, zrób to. Wykorzystaj każdą chwilę, w której masz szansę. To jest wytrwałość.

Trzecią z podstaw sukcesu jest zamiar [citta]. Zwracasz szczegółową uwagę na to, co robisz, skupiasz się na tym. W przypadku oddechu, oznacza to zauważanie, gdy staje się on za długi, za krótki, za ciężki, zbyt lekki. Im bardziej skupiasz swoją uwagę, tym bardziej jesteś wrażliwy – i zaczynasz widzieć coraz więcej. Zwróć uwagę na to, jaki rodzaj oddechu naprawdę pozwala umysłowi się uspokoić, a jaki nie.

Gdy to zauważysz, możesz wprowadzać zmiany. Innymi słowy, bądź spostrzegawczy. Przyglądaj się z uwagą, co się dzieje i dokonuj korekty.

Im bardziej wrażliwy jesteś na to, co się dzieje, tym więcej zobaczysz i tym chętniej umysł się uspokoi.

Czwartą podstawą sukcesu jest vīmaṃsā, termin najtrudniejszy do przetłumaczenia. Obejmuje zdolność umysłu do rozeznania, zdolność do bycia pomysłowym – innymi słowy, wszystkie cechy twórczej inteligencji. Jeśli widzisz, że coś w twojej medytacji nie działa, użyj wyobraźni, aby dowiedzieć się, jakie inne podejście przyniesie lepsze rezultaty. Możesz pogłębić oddech, możesz go spłycić, możesz go przekierować do innych części ciała. Mamy tutaj duże pole do zabawy.

Czasem musisz użyć pomocniczych tematów medytacyjnych. Jeśli masz problem z gniewem, popracuj nad dobrą wolą i spokojem. Istnieją tematy medytacyjne, które pomagają rozwijać te cechy. Jeśli masz problem z pożądaniem i pragnieniem, kontempluj ciało w kategoriach jego części.

Zauważ, że gdy pociąga cię ciało, nie chodzi o ciało w całości. Zazwyczaj są to jego konkretne części.

Gdybyś chciał w oku umysłu zobaczyć całe ciało, widziane z zewnątrz, ale i od wewnątrz, byłoby bardzo trudno czuć do niego pociąg.

Jeśli czujesz się rozleniwiony, możesz zacząć myśleć o śmierci. Tak, jak było powiedziane wcześniej, nie masz pojęcia, jak długo jeszcze pożyjesz. Jedyne, czego możesz być pewnym to to, że masz do dyspozycji właśnie tę chwilę, wykorzystaj ją.

Są sposoby myślenia, które przywracają umysł do pracy. Wśród nich siła inteligencji, pomysłowość, sprawdzanie, co działa, by przywrócić twój umysł z powrotem do chwili obecnej. Gdy się tam znajdzie, możesz ponownie skupić się na oddechu. Traktuj oddech jak bazę, a inne tematy medytacyjne jako sposoby na przywiedzenie cię do domu, gdy zboczyłeś z drogi.

Gdy masz wszystkie te cechy – gorliwość do medytacji, wytrzymałość, zamiar oraz zdolność do pomysłowości i inteligencję – zdasz sobie sprawę, że medytacja się rozwija i zaczyna przynosić rezultaty.

Zauważ, że pragnienie ma w tym wszystkim swój udział. Czasami mówi się, że kiedy medytujesz, nie powinieneś mieć żadnych pragnień – powinieneś po prostu być w obecnej chwili, pozwalając, aby wszystko co się pojawia, przychodziło, bez żadnych rozmyślań o postępach. Buddha nigdy nie uczył medytacji w ten sposób. Cały sens praktyki polega na tym, że jest ona ścieżką; prowadzi dokądś.

To miejsce jest właśnie tutaj, w chwili obecnej, ale istnieje postęp w kategoriach tego co widzisz, co rozwijasz i co odpuszczasz, w tu i teraz. I to pragnienie odgrywa rolę w widzeniu, rozwijaniu i odpuszczaniu – tak jak to czynią pozostałe cechy: zamiar, wytrzymałość, pomysłowość i zdolność umysłu do zobaczenia co działa, a co nie działa. To kwestia nauczenia się, jak używać tych przymiotów umysłu w umiejętny sposób.

Co do pragnienia: wszyscy doświadczyliśmy skupiania się na celach, które pragnęliśmy osiągnąć w medytacji, by następnie odkryć, że to pragnienie stało nam na drodze. Rozwiązaniem nie jest porzucenie pragnienia, lecz nauczenie się, jak pokierować tym pragnieniem w bardziej użyteczny sposób. Skup się na przyczynach, które cię tam zaprowadzą.

Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem na szczyt góry, widocznej na horyzoncie. Jeśli cały czas będziesz skupiać się na szczycie góry, zjedziesz z drogi. Więc co robisz? Nie odpuszczasz pragnienia dostania się na szczyt, ale koncentrujesz się na drodze. Od czasu do czasu rzucasz okiem, aby upewnić się, że kierujesz się w stronę góry, i że szczyt nie pojawia się w twoim lusterku wstecznym. Ale twoim głównym celem powinno być to, co robisz teraz. Gdy już skupisz pragnienie na tu i teraz, czynisz je bardziej świadomym, bardziej obecnym – nie w ogólnym sensie, ale właśnie teraz. I tak z kolejnym momentem, i następnym.

Spróbuj skupić pragnienie na tym, aby praktyka była ciągła. Problemem nie jest ustawienie się w pozycji, jest nim pozostawanie w niej. To nad tym musisz pracować. I robisz to poprzez nieustanną uważność oddechu. Gdy skupisz swoje pragnienie we właściwy sposób, stanie się ono pomocą w medytacji, a nie przeszkodą.

To samo dotyczy reszty cech.

Czasami twój wysiłek może pchać tak mocno, że staje na drodze jakiegokolwiek rozwoju. Więc cofnij się. W takich momentach nie chodzi o to, żeby w ogóle przestać naciskać; po prostu uczysz się, gdzie naciskać – co naciskać, a czego nie. Innymi słowy, bierzesz te cztery podstawy sukcesu i doskonalisz je. Za sprawą doświadczenia uczysz się, jak je opanować i wykorzystać jako pomoc w medytacji.

Czasami pomysłowość albo procesy myślowe mogą odciągnąć cię za daleko i zaczynasz zbyt abstrakcyjnie wszystko analizować. Gdy tak się dzieje, cofnij się i pomyśl, co z tym zrobisz. Zastanów się, co robisz w tym momencie, jakie są tego rezultaty. Nie wychodź poza to, co dzieje się teraz, poza to, co robisz w teraźniejszości.

W ten sposób zyskujesz skupienie na podstawach, stają się one częścią medytacji. Pomagają odnieść medytacyjny sukces. Zazwyczaj nie lubimy myśleć w kategoriach sukcesu o medytacji. Jest tyle presji aby odnieść sukces w sferze materialnej, że nie chcemy słyszeć o osiąganiu sukcesu w sferze Dhammy. Ale jeśli poważnie myślisz o położeniu kresu cierpieniu, nie możesz unikać kwestii sukcesu. Jeśli twoje podejście do medytacji będzie umiejętne, uzyskasz rezultaty. Twoje wysiłki przyniosły sukces, coś udało się osiągnąć. W tym cały sens.

Jeśli znajdujesz coś, co nie działa w medytacji, to dlatego, że zabrakło właściwego skupienia na jednej z czterech podstawowych cech. Albo twoje pragnienie bycia z oddechem jest słabe; albo nie jesteś wytrwały, oddech po oddechu; albo nie przykładasz należytej uwagi. A może nie używasz swoich zdolności analitycznych, aby zobaczyć, co jest nie tak, co można by zmienić, o ile coś musi być zmienione, albo też próbujesz zbyt mocno forsować zmiany.

Użyj zdolności analitycznych, aby obserwować wszystkie te cztery cechy – zobaczyć, co jest niezrównoważone, co nie jest skupione – a następnie wymyśl, jak nadać temu kształt. Kiedy już będziesz miał te cechy wspólnie pomagające w pracy nad medytacją, będzie musiał nastąpić postęp. Nie ma innej możliwości.

W Tajlandii traktuje się te cechy jako przewodnik do tego, jak się rozwijać w czymkolwiek, jak odnieść sukces w jakiejkolwiek dziedzinie. Aby odnieść sukces w szkole czy w biznesie, potrzebujesz pragnienia sukcesu, musisz być wytrwały, mieć zamiar, używać swoich zdolności analitycznych i pomysłowości. Jeśli zastosujesz te cechy do każdego zadania, odniesiesz sukces.

A w czym odnosisz sukces? Udaje ci się położyć kres cierpieniu, które niepotrzebnie sobie sprawiałeś. Udaje ci się zrealizować Bezśmiertelność. Robisz to poprzez rozwijanie czujności, uważności. Robisz to za pomocą tego prostego procesu skupiania się na oddechu, bycia wrażliwym na oddech, badania sposobu, w jaki oddech porusza się w obecnej chwili. Wszystko, co dobre w umyśle, opiera się na tym.

O autorze

Thanissaro06.jpg

Thanissaro Bhikkhu
zobacz inne publikacje autora

Thanissaro Bhikkhu (Geoffrey DeGraff) (1949 - ) jest amerykańskim buddyjskim mnichem tajskiej leśnej tradycji Kammatthana. Po ukończeniu historii europejskiej w Oberlin College w 1971 roku wyjechał do Tajlandii gdzie uczył się medytacji u Ajaana Fuang Jotiko, ucznia Ajaana Lee.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło: rozdział książki "Meditations 2: Dhamma Talks"
Copyright © 2006 Thanissaro Bhikkhu.
Access to Insight edition © 2013

Tłumaczenie: Anita Olszyna
Redakcja polska: Bartosz Klimas
Czyta: Aleksander Bromberek

Image0001%20%281%29.png

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/