Medytację można postrzegać jako wojnę pomiędzy korzystnymi i niekorzystnymi stanami umysłu. Niezdrową stronę umysłu reprezentują siły skaz (kilesa), znane również jako Dziesięć Armii Māry. W języku pāḷijskim Māra znaczy zabójca. Māra jest uosobieniem sił zabijających zarówno moralność, jak i życie jako takie. Jego armie atakują wszystkich joginów. Próbowały nawet pokonać Buddhę w noc jego Przebudzenia.

Oto wersy, którymi Buddha zwrócił się do Māry, zapisane w Sutta Nipāta:

kāmā te paṭhamā senā,
dutiyā arati vuccati.
tatiyā khuppipāsā te,
catutthī taṇhā pavuccati.
pañcamaṃ thinamiddhaṃ te,
chaṭṭhā bhīrū pavuccati.
sattamī vicikicchā te,
makkho thambho te aṭṭhamo.
lābho siloko sakkāro,
micchāladdho ca yo yaso.
yo cattānaṃ samukkaṃse,
pare ca avajānati.
esā namuci te senā,
kaṇhassābhippahārinī.
na naṃ asūro jināti,
jetvā ca labhate sukhaṃ.

Przyjemności zmysłowe są twoją pierwszą armią,
niezadowolenie jest drugą.
Trzecią są głód i pragnienie,
czwarta zwana jest pożądaniem.
Ociężałość i ospałość są piątą,
szósta strachem jest zwana,
siódmą jest zwątpienie,
pycha i niewdzięczność są ósmą,
zaszczyt, pochwała, poważanie i wszelka niezasłużona sława
(są dziewiątą).
I ktokolwiek wychwala siebie
i ubliża innym (ten padł
ofiarą dziesiątej).
Taka jest twoja armia,
Namuci [Māro],
uderzająca siła ciemności.
Kto nie jest bohaterem,
nie pokona jej, ale ten,
kto ją pokona,
osiągnie szczęście.

Do pokonania sił ciemności we własnym umyśle służy korzystna siła medytacji satipaṭṭhāna vipassanā, która daje nam zarówno miecz uważności, jak i strategię ataku i obrony.

Wiemy, kto odniósł zwycięstwo w przypadku Buddhy. Ale która strona zwycięży w tobie?

Pierwsza armia: przyjemności zmysłowe

Przyjemności zmysłowe są Pierwszą Armią Māry. Dzięki wcześniejszym dobrym czynom w świecie zmysłowym lub materialnym odradzamy się w tym świecie. Tutaj, tak jak i w innych sferach, istoty przyciągane są wielością atrakcyjnych obiektów zmysłowych. Słodkie dźwięki, bogate zapachy, piękne idee oraz inne pociągające obiekty docierają do wszystkich sześciu drzwi zmysłów. Jako naturalny rezultat obcowania z tymi obiektami pojawia się pragnienie. Atrakcyjne obiekty i pragnienie są dwiema podstawami przyjemności zmysłowej.

Przywiązanie do rodziny, własności, interesów i przyjaciół również tworzy Pierwszą Armię. Istocie czującej zazwyczaj bardzo trudno jest pokonać tę armię. Niektórzy walczą z nią, zostając mnichem czy mniszką, pozostawiają swoje rodziny i wszystko, do czego lgną. Podczas odosobnienia jogini pozostawiają na jakiś czas swoje rodziny i zajęcia, żeby zwalczać siłę przywiązania, która przyciąga nas do sześciu rodzajów obiektów zmysłów.

Kiedy praktykujesz medytację, zwłaszcza podczas odosobnienia, pozostawiasz za sobą dużą ilość przyjemnych rzeczy. Nawet po tym „zawężeniu” liczby otaczających cię rzeczy odkryjesz, że niektórych z nich pożądasz bardziej niż innych. Dobrze jest rozpoznać w takiej chwili, że właśnie masz do czynienia z Mārą – wrogiem twojej wolności.

Druga armia: niezadowolenie

Drugą Armią Māry jest niezadowolenie z duchowego życia, zwłaszcza z praktyki medytacyjnej. Podczas odosobnienia można poczuć się niezadowolonym i znudzonym: może chodzić o twardość lub wysokość poduszki, o podawane jedzenie czy jakikolwiek inny element życia podczas odosobnienia. Czasem problemy wyłaniają się jak grzyby po deszczu. W rezultacie nie można ­pogrążyć się w rozkoszy medytacji. Ktoś może zacząć myśleć, że dzieje się tak z winy praktyki.

Niezadowolenie to można zwalczać, stając się abhirati – osobą zachwyconą Dhammą i oddaną jej. Gdy już ktoś odnajdzie i zastosuje właściwą metodę praktyki, zacznie pokonywać przeszkody. Dzięki skoncentrowanemu umysłowi naturalnie pojawią się uniesienie, radość i otucha. Odkryć można wówczas, że rozkosz Dhammy znacznie przewyższa wszelkie przyjemności zmysłowe. Taka jest właśnie postawa abhirati. Jednakże, jeżeli nie jest się dokładnym i uważnym w praktyce, nie odnajdzie się tego subtelnego i cudownego smaku Dhammy, a wszelkie trudności w praktyce spowodują rodzenie się niechęci. W ten sposób Māra zwycięży.

Pokonywanie trudności w praktyce vipassany jest jak działania wojenne. Jogin użyje defensywnego, ofensywnego lub partyzanckiego stylu walki w zależności od swoich zdolności. Jeżeli będzie waleczny, to będzie nacierał. Jeśli będzie słaby, może na jakiś czas wycofać się, choć nie w chaotycznym stylu, z zataczaniem się i uciekaniem w nieładzie. Wycofanie powinno być raczej strategiczne, planowane i wykonywane po to, żeby zebrać siły i w końcu wygrać bitwę.

Czasami niezadowolenie ze środowiska czy innych czynników związanych z medytacją nie jest wyłącznie winą Māry – ani też błądzenia chciwego umysłu. Niemniej dominujące głębokie niezadowolenie może zakłócić proces medytacyjny. Aby można było medytować, muszą być spełnione pewne warunki. Jogin musi mieć odpowiednie schronienie i jedzenie oraz inne rzeczy. Gdy te wymagania zostaną spełnione, całym sercem można przystąpić do medytacji. Odpowiednie otoczenie jest czwartym z dziewięciu czynników potrzebnych do rozwoju zdolności wzmacniających medytację, co zostało już szeroko omówione w poprzednim rozdziale. Jeżeli odkryjesz, że w twoim otoczeniu czegoś brakuje, że jest coś, co przeszkadza ci w medytacji, to należy podjąć odpowiednie kroki, żeby to skorygować. Oczywiście trzeba być uczciwym w stosunku do siebie i innych; upewnij się więc, czy po prostu nie ulegasz Drugiej Armii Māry.

Trzecia armia: głód i pragnienie

Czy jedzenie jest problemem? Być może jogin musi pokonać pożądanie i niezadowolenie po to tylko, by zostać zaatakowanym przez Trzecią Armię Māry – głód i pragnienie. W dawnych czasach (ale także i teraz) pożywienie mnichów i mniszek buddyjskich zależało od hojności ludzi świeckich. Zwykła praktyka każdego mnicha polega na codziennym zbieraniu jałmużny we wsi, która go wspiera. Czasami mnich może żyć w odległym miejscu i być w pełni zależny od małej grupy rodzin. Jednego dnia jego potrzeby będą w pełni zaspokojone, innego nie. To samo dotyczy świeckich joginów. Podczas odosobnienia jedzenie nie jest takie jak w domu. Nie dostaje się ulubionych słodyczy ani kwaśnych, słonych czy obfitych pokarmów, do których jest się przyzwyczajonym. Poirytowani brakiem takich smaków nie możecie się skoncentrować, a tym samym dostrzec Dhammy.

Podobnie w życiu, można wydać dużo pieniędzy w restauracji i być niezadowolonym z dania. Tak naprawdę, ludzie rzadko dostają dokładnie to, co lubią. Mogą być spragnieni nie tylko pożywienia, ale również ubrań, rozrywki i czynności, które będą potwierdzeniem znanego nam stanu rzeczy lub będzie nas podniecać ich egzotyka. Odczuwanie pragnienia odnosi się do całego wachlarza potrzeb i wymagań.

Jeżeli ktoś łatwo zaspokaja swoje potrzeby, czując wdzięczność za wszystko, co otrzymuje, Trzecia Armia Māry nie będzie go zbytnio trapić. Nie zawsze można robić to, co się chce, ale możliwe jest pozostanie w tym, co jest korzystne i stosowne. Jeżeli ktoś skupi swoją energię na pogłębianiu praktyki medytacyjnej, będzie w stanie poczuć prawdziwy smak Dhammy, który daje nieporównywalne z niczym zadowolenie. W takich okolicznościach Trzecia Armia Māry będzie wydawać się armią ołowianych żołnierzyków.

Inaczej trudno jest przystosować się do głodu i pragnienia. To niewygodne uczucia, których, tak naprawdę, nikt nie lubi. Kiedy atakują, gdy nie jesteśmy uważni, umysł natychmiast zaczyna wymyślać. Wymyślamy fantastyczne wymówki, aby dostać to, czego chcemy: „To dla dobra mojej praktyki. To dla mojego zdrowia! To pomaga w trawieniu!”. A potem zaczynamy rozglądać się, by dostać upragnione rzeczy. W końcu ciało angażuje się w zaspokajanie swoich pragnień.

Czwarta armia: pożądanie rzeczy

Pożądanie jest Czwartą Armią Māry. Czasami pod koniec zbierania jałmużny mnisia miska może nie być pełna lub może w niej zabraknąć pewnych produktów, najbardziej odpowiednich dla zbierającego. Zamiast pójść do domu – do klasztoru – mnich może postanowić pochodzić jeszcze trochę, żeby zbierać jałmużnę. Znajduje inną drogę, którą jeszcze nie szedł, i na niej może znaleźć to, czego pragnął. Nowe drogi mogą okazać się dość długie.

Czy jest się mnichem, czy nie, można dobrze znać ten wzorzec. Najpierw przychodzi pożądanie, potem planowanie, potem próby zrealizowania planów. Cały ten proces może być wyniszczający dla ciała i umysłu.

Piąta armia: lenistwo i ospałość

Tak oto wkracza piąta Armia Māry. To nic innego jak lenistwo, senność i ospałość. Warto przyjrzeć się trudnościom powodowanym przez lenistwo i ospałość, ponieważ są one zaskakująco wielkie. Pāḷijskie słowo thīna można przetłumaczyć jako otępienie, właściwie oznacza ono słaby umysł, skurczony i zwiędnięty, umysł lepki i śliski, niezdolny do stanowczego uchwycenia obiektu medytacji.

W miarę jak thīna osłabia umysł, coraz bardziej osłabia też ciało. Rozleniwiony umysł nie pozwala utrzymać wyprostowanej postawy. Medytacja podczas chodzenia staje się prawdziwą katorgą, człowiek dosłownie wlecze się noga za nogą. Obecność thīna oznacza brak ātāpa, żarliwej energii. Umysł staje się sztywny i twardy, traci swoją czujność.

Nawet jeżeli na początku jogin ma dobrą energię, może go opanować lenistwo. Wtedy do spalenia lenistwa potrzebna będzie dodatkowa ilość energii. Wszystkie pozytywne siły są przynajmniej częściowo zablokowane. Korzystne czynniki, takie jak energia i uważność, nakierowanie na obiekt i kontakt z obiektem obserwacji, pokryte zostają całunem słabości. Ich funkcje są opóźnione. Taką sytuację nazywa się ogólnie thīna middha, gdzie thīna jest ospałością umysłową, a middha odnosi się ogólnie do stanu świadomości, w którym obecna jest ospałość.

Praktycznie nie warto rozróżniać tych dwóch elementów (thīna i middha). Wystarczy znać ogólny stan umysłu. Rozleniwienie, tak jak uwięzienie w ciasnej celi, jest stanem ograniczenia, w którym żaden z korzystnych czynników nie może prawidłowo funkcjonować. To zablokowanie korzystnych czynników jest powodem, dla którego lenistwo i ospałość uważa się za przeszkodę. Piąta Armia Māry może w końcu doprowadzić praktykę do całkowitego zastoju. Mrużenie powiek, nagłe opadanie głowy… Jak można pokonać ten szkodliwy stan? Pewnego razu, kiedy Czcigodny Mahā Moggallāna, jeden z dwóch głównych uczniów Buddhy, medytował pod drzewem, zrodziła się w nim thīna middha. Jego umysł skurczył się i zamarł, stał się tak nieprzydatny, jak kawałek masła stwardniałego na zimnie. Wtedy Buddha spojrzał w umysł Czcigodnego Mahā Moggallāna. Widząc, że w myślach prosi go o pomoc, podszedł do niego i powiedział:

– Mój synu, Mahā Moggallāna, jesteś senny, zmęczony, zasypiasz?
– Tak, zasypiam – odpowiedział doświadczony mnich. Jego odpowiedź była szczera i uczciwa.
– Słuchaj, mój synu, nauczę cię teraz ośmiu technik pokonywania lenistwa i ospałości – powiedział Buddha.

Osiem sposobów chroniących przed zaśnięciem

Pierwszym jest zmiana własnego nastawienia. Gdy ogarnie nas ospałość, mogą nas kusić takie myśli, jak: „Jestem taki zmęczony. To nieprzytomne siedzenie tutaj w niczym mi nie pomoże. Może po prostu położę się na minutę i trochę odpocznę”. Tak długo, jak pozwalasz sobie na takie myśli, pozwalasz, aby ogarniały cię lenistwo i ospałość.

Z drugiej strony jest zdecydowane postanowienie: „Będę siedział pomimo lenistwa i ospałości, a jeżeli powrócą, nie ulegnę im”. Właśnie to miał na myśli Buddha, mówiąc o zmianie nastawienia. Taka determinacja daje szansę pokonania Piątej Armii Māry.

Inną okazją do zmiany własnego nastawienia jest sytuacja, gdy praktyka medytacyjna staje się zupełnie łatwa i idzie gładko. Nadchodzi moment, w którym mniej więcej opanowałeś kierowanie uwagi na wznoszenie się i opadanie brzucha i już nie potrzebujesz tyle wysiłku, aby to z powodzeniem obserwować. To całkiem naturalne, gdy odprężasz się, siadasz wygodnie i bardzo spokojnie obserwujesz ruchy brzucha, wysiłek się zmniejsza, więc łatwo wkrada się wtedy lenistwo i ospałość. Gdy to się zdarzy, powinieneś patrzeć na wznoszenie się i opadanie brzucha albo zwiększyć ilość obiektów medytacji.

Istnieje szczególna technika pozwalająca zwiększyć ilość obiektów medytacji. Wymaga to większego wysiłku aniżeli proste obserwowanie brzucha, toteż ma działanie pobudzające. Należy nazywać w myśli zjawiska, jak np.: wznoszenie, opadanie, siedzenie, dotykanie. Gdy odnotowujesz siedzenie – przenosisz świadomość do odczuć całego ciała przebywającego w pozycji siedzącej. Gdy odnotowujesz dotyk – skupiasz się na odczuciach dotyku w jednym lub paru małych obszarach ciała o średnicy kilku centymetrów. Dobrym miejscem są pośladki. Podczas takiego odnotowywania: dotyk, dotyk – powinno się zawsze powracać do tych samych wybranych obszarów, nawet jeśli nie zawsze znajdujesz tam doznania. Im większe jest lenistwo, tym większą ilość punktów dotyku powinno się objąć, aż do mniej więcej sześciu. Gdy już przejdziesz przez wszystkie wybrane punkty, powróć do skupiania się na brzuchu, po czym powtórz serię notowania od początku. Ta zmiana strategii może okazać się całkiem skuteczna, choć nie jest niezawodna.

Drugim antidotum na senność jest rozmyślanie o dających inspirację fragmentach pism, które pamiętasz lub których nauczyłeś się na pamięć, próbując zgłębić ich znaczenie. Być może leżałeś kiedyś w nocy, rozmyślając o pewnym wydarzeniu. Jeśli tak, zrozumiesz funkcjonowanie drugiego antidotum Buddhy. W psychologii buddyjskiej, w której myślenie jest analizowane w kategorii jego składników, jednym z nich jest skierowanie na obiekt, vitakka. Ta cecha umysłu ma możliwość otwierania i odświeżania umysłu oraz jest szczególnym antidotum na rozleniwienie i ospałość.

Trzecim sposobem radzenia sobie z ospałością jest recytowanie na głos tych samych fragmentów. Jeżeli medytujesz w grupie, nie trzeba chyba podkreślać, że masz recytować na tyle cicho, żeby nie przeszkadzać innym.

Jeżeli umysł nadal się nie ożywił, przejdź do bardziej drastycznych metod. Pociągnij się za uszy, potrzyj dłonie, ramiona, nogi i twarz. To stymuluje krążenie i w ten sposób odświeży cię trochę.

Jeżeli nadal będzie cię męczyć senność, wstań uważnie i obmyj twarz. Żeby się obudzić, możesz przemyć sobie oczy. Jeżeli i ta strategia zawiedzie, powinieneś wpatrywać się w jasne obiekty, takie jak księżyc lub żarówka. To powinno rozświetlić twój umysł. Klarowność umysłu jest rodzajem jasności. Osiągnąwszy ją, możesz ponowić próbę obserwacji wznoszenia i opadania brzucha od początku do końca. Jeżeli żadna z tych technik nie działa, powinieneś spróbować medytacji w szybkim marszu z zachowaniem uważności. Gdy wszystko zawiedzie, pójście do łóżka będzie chwalebnym poddaniem się. Jeżeli rozleniwienie i ospałość nadal się utrzymują, może się tak dziać z powodu obstrukcji. W takim przypadku weź pod uwagę łagodne metody oczyszczania jelit.

Szósta armia: lęk

Szóstą Armią Māry jest lęk i tchórzostwo. Łatwo atakuje joginów, którzy praktykują w odosobnionych miejscach, zwłaszcza gdy ich wysiłek jest słaby po ataku rozleniwienia i ospałości. Odważny wysiłek przegania lęk. Lęk przeganiany jest też przez wyraziste postrzeganie Dhammy, które jest rezultatem wysiłku, uważności i koncentracji. Dhamma, za sprawą wiary w nią i praktykowania jej, jest największą ochroną dostępną na ziemi. To dlatego Dhamma jest wielkim lekarstwem na lęk. Praktykowanie moralności zapewnia, że w życiu pojawią się zdrowe i przyjemne okoliczności. Praktyka skupienia sprawia, że przeżywa się mniej umysłowych strapień, a praktyka mądrości prowadzi w kierunku Nibbāny, gdzie pokonywane są wszelkie lęki i niebezpieczeństwa. Praktykując Dhammę, naprawdę dbasz o siebie, ochraniasz siebie i jesteś swoim najlepszym przyjacielem.

Zwykły lęk jest zanikającą formą gniewu. Nie możesz stanąć twarzą w twarz z problemem, więc nie uzewnętrzniasz swojej reakcji i czekasz na okazję do ucieczki. Ale jeśli z odprężonym i zrelaksowanym umysłem będziesz mógł stanąć bezpośrednio w obliczu swoich problemów, wtedy nie pojawi się lęk. Podczas odosobnienia medytacyjnego jogini, którzy stracili kontakt z Dhammą, czują lęk i brak pewności siebie w relacjach z innymi joginami i nauczycielem. Przykładowo, kilku joginów zostało zaatakowanych przez rozleniwienie i ospałość. Znani byli z tego, że potrafili przespać pięć jednogodzinnych sesji z rzędu. Być może mieli tylko kilka minut czystej świadomości podczas całego dnia. Tacy jogini czują się gorsi, są nieśmiali i zażenowani, zwłaszcza gdy zaczną porównywać swoją praktykę z osiągnięciami innych joginów, którzy wydają się pogrążeni w głębokim samādhi przez cały czas. W Birmie pogrążeni w zimowym śnie jogini czasami wymykają się na parę dni i opuszczają swoje spotkania z nauczycielem. Niektórzy nawet wymykają się do domu! Są jak uczniowie, którzy nie odrobili zadania domowego. Jeżeli jogini ci byliby bardziej zdeterminowani w swojej praktyce, ich świadomość stałaby się gorąca jak słońce, spalając chmury senności. Wtedy mogliby śmiało stanąć przed nauczycielem, gotowi opowiedzieć to, co sami widzieli w świetle zrodzonym dzięki praktyce Dhammy.

Bez względu na to, jaki problem mógłbyś napotkać w swojej praktyce medytacyjnej, zdobądź się na odwagę i uczciwość i powiedz o tym swojemu nauczycielowi. Czasami jogini mogą czuć, że ich praktyka rozpada się na kawałki, choć właściwie idzie im dobrze. Godny zaufania i wykwalifikowany nauczyciel może pomóc ci pokonać niepokój i kroczyć po ścieżce Dhammy z energią, wiarą i pewnością siebie.

Siódma armia: zwątpienie

Poza rozleniwieniem i ospałością są jeszcze inne powody, dla których jogin może zwątpić w swoje możliwości. Zwątpienie jest Siódmą Armią Māry, odrażającą i groźną. Kiedy praktyka jogina zaczyna się rozmywać, to prawdopodobnie pocznie on tracić pewność siebie. Rozmyślanie nad własną sytuacją zazwyczaj nie prowadzi do jej polepszenia. Zamiast tego wkrada się zwątpienie i rozrasta powoli: z początku jako zwątpienie w siebie, potem jako zwątpienie w metodę praktyki. Może nawet przerodzić się w zwątpienie w nauczyciela. Czy nauczyciel jest na tyle kompetentny, by zrozumieć tę sytuację? Prawdopodobnie taki jogin jest szczególnym przypadkiem i wymaga specjalnego, nowego zestawu instrukcji. Doświadczenia opowiadane przez kolegów muszą być, jego zdaniem, zmyślone. Wszelkie aspekty praktyki stają się podejrzane.

Vicikicchā – w języku pāḷijskim nazwa Siódmej Armii – oznacza więcej niż po prostu zwątpienie. Jest to wyczerpanie umysłu, które następuje z powodu snucia domysłów. Przykładowo, jogin zaatakowany przez rozleniwienie i ospałość nie będzie w stanie zachować ciągłej uwagi, która prowadzi do intuicyjnego wglądu vipassany. Gdyby jogin ten był uważny, mógłby doświadczać umysł i materię bezpośrednio i zobaczyłby, że łączy je przyczyna i skutek. Jeżeli jednak nie obserwuje tego, wtedy prawdziwa natura umysłu i materii pozostanie przesłonięta. Taki człowiek po prostu nie potrafi zrozumieć tego, czego jeszcze nie widział. Teraz ten nieuważny jogin zacznie intelektualizować i rozmyślać: „Ciekaw jestem, z czego składają się umysł i materia, jak są powiązane”. Niestety, on czy ona może tylko interpretować doznania, bazując na niedojrzałej wiedzy pomieszanej z fantazjami. Taka mieszanka bywa wybuchowa. Skoro umysł niezdolny jest do wejrzenia w prawdę, pojawia się rozdrażnienie, potem zakłopotanie, niezdecydowanie, które jest kolejnym aspektem vicikicchā. Nadmierne myślenie jest wyczerpujące.

Niedojrzałość wglądu nie pozwala joginowi zająć zdecydowanej i dogodnej pozycji. Zamiast tego jego czy jej umysł skazany jest na miotanie się pomiędzy różnymi możliwościami. Pamiętając o wszystkich technikach medytacyjnych, o których słyszał, jogin może spróbować uszczknąć trochę z jednej i trochę z drugiej. Osoba taka wpada do wielkiego garnka z zupą i prawdopodobnie tonie. Vicikicchā może być poważną przeszkodą w praktyce. Bezpośrednią przyczyną snucia domysłów i zwątpienia jest brak właściwej uwagi, nieodpowiednie dostosowanie umysłu w poszukiwaniu prawdy. Właściwa uważność jest więc najbardziej skutecznym lekarstwem na zwątpienie. Jeżeli będziesz patrzył poprawnie i we właściwe miejsce, zobaczysz to, czego poszukujesz: prawdziwą naturę rzeczy. A gdy zobaczysz to sam, nie będziesz miał już w związku z tym żadnych wątpliwości.

Aby stworzyć właściwe warunki do powstania mądrze kierowanej uwagi, trzeba mieć nauczyciela, który wprowadzi cię na ścieżkę wiodącą ku prawdzie i mądrości. Sam Buddha powiedział, że ten, kto zamierza odkryć prawdę, powinien poszukać nauczyciela kompetentnego i godnego zaufania. Jeżeli nie potrafisz znaleźć dobrego nauczyciela i zastosować się do jego zaleceń, wtedy musisz zwrócić się ku powszechnie dostępnej literaturze medytacyjnej. Proszę, bądź ostrożny, zwłaszcza gdy jesteś chciwym czytelnikiem. Jeżeli zdobędziesz ogólną wiedzę na temat wielu technik, a potem spróbujesz wprowadzić wszystkie w życie, prawdopodobnie skończysz rozczarowany i w jeszcze większym zwątpieniu, niż kiedy zaczynałeś. Niektóre z technik mogą być nawet dobre, ale jeśli nie ćwiczy się ich z odpowiednią uwagą, to nie przyniosą efektów, co zrodzi twój sceptycyzm. W ten sposób ograbisz się z możliwości doświadczenia prawdziwych korzyści praktyki medytacyjnej. Jeżeli nie potrafi się praktykować właściwie, nie można zdobyć osobistego, intuicyjnego, prawdziwego zrozumienia natury zjawiska. Nie tylko wzrośnie zwątpienie, ale umysł zrobi się bardzo twardy i sztywny, zaatakowany przez niechęć (kodha) i powiązane z nią stany mentalne. Wśród nich mogą znaleźć się frustracja i opór.

Ciernisty umysł

Niechęć (kodha) sprawia, że umysł jest twardy i sztywny jak kolec. Mówi się, że wtedy jogin jest kłuty przez umysł, tak jak podróżny przedzierający się przez krzaki jeżyn, przez co cierpi przy każdym kroku. Ponieważ kodha jest wielką przeszkodą w praktyce medytacyjnej wielu joginów, zajmę się nią szczegółowo w nadziei, że nauczysz się ją pokonywać. Kodha jest wynikiem dwóch rodzajów stanów mentalnych: zwątpienia i tego, co określamy jako więzy umysłowe.

Jest pięć rodzajów zwątpienia prowadzących do ciernistego umysłu. Jogin dręczony wątpliwościami wątpi w Buddhę, wielkiego mistrza, który pokazał drogę prowadzącą ku Przebudzeniu. Wątpi w Dhammę, ścieżkę prowadzącą do wyzwolenia, i w Saṅghę – tych szlachetnych, którzy wykorzenili niektóre lub wszystkie kilesa. Następnie przychodzi kolej na zwątpienie w siebie, w swoją własną moralność i metodę praktyki. Ostatnim jest zwątpienie w przyjaciół joginów i własnego nauczyciela. Gdy istnieje tyle wątpliwości, jogina wypełnia gniew i opór: jego umysł jest naprawdę pełen „cierni”. Nie będzie miał chęci do praktykowania medytacji, uważając ją za wątpliwą i niegodną zaufania.

Jednak nie wszystko zostało stracone. Lekarstwami na ten stan zwątpienia (vicikicchā) są mądrość i wiedza. Jedną z form wiedzy jest logiczne rozumowanie. Często same słowa perswazji (jak na przykład słowa nauczyciela lub inspirujący wykład) potrafią wyrwać wątpiącego jogina z „ciernistych krzewów”. Jogini powracający na jasną ścieżkę bezpośredniej obserwacji odczuwają ulgę i wdzięczność. Teraz mają szansę na zyskanie osobistego wglądu w prawdziwą rzeczywistość. Jeżeli naprawdę zyskają wgląd, wtedy wyższy poziom wiedzy stanie się ich lekarstwem na ciernisty umysł.

Jednak niepowodzenie w powrocie na ścieżkę może spowodować, że zwątpienie osiągnie nieuleczalne stadium.

Pięć więzów umysłu

Umysł pełen cierni rodzi się nie tylko ze zwątpienia, ale również z innych przyczyn zwanych pięcioma kajdanami umysłu. Umysł znajdujący się w takich więzach nękany jest ciężkimi i kłującymi stanami awersji, frustracji i oporu. Ale kajdany te można zerwać. Medytacja vipassany automatycznie usuwa je z umysłu. Jeżeli rzeczywiście zdołają wtargnąć do praktyki, to zidentyfikowanie ich pozwoli odzyskać sprawność i przejrzystość umysłu.

Pierwszym z więzów umysłu jest przywiązanie do różnych wrażeń zmysłowych. Człowiek pragnący jedynie przyjemności jest niezadowolony z tego, co przydarza mu się w danym momencie. Główny obiekt obserwacji, tj. wznoszenie i opadanie brzucha, może wydawać się nieciekawy w porównaniu z własnymi fantazjami. Jeżeli pojawi się tego rodzaju niezadowolenie, podważa ono rozwój w medytacji.

Drugim z więzów jest zbyt duże przywiązanie do własnego ciała, czasami opisane jako nadmierna miłość do samego siebie. Jego odmianą jest przywiązanie i chęć posiadania drugiej osoby i jej ciała. To trzeci z więzów, i jest to zjawisko tak powszechne, że nie wymaga szerszego omawiania.

Nadmierna miłość do samego siebie może być elementem znacznie powstrzymującym praktykę. Kiedy siedzi się przez długi czas, pojawienie się nieprzyjemnych odczuć jest nieuniknione. Niektóre z nich mogą być bardzo intensywne. Możesz zacząć zastanawiać się nad swoimi biednymi nogami. Czy będziesz jeszcze chodził? Możesz zdecydować się otworzyć oczy, by się przeciągnąć. W tym momencie kontynuacja uwagi zostaje przerwana; traci się impet. Troszczenie się o własne ciało potrafi zniszczyć odwagę potrzebną do wejrzenia w naturę bólu.

Wygląd osobisty to kolejna przyczyna tworząca więzy umysłu. Niektórzy nie potrafią obyć się bez stylowych ubrań i makijażu. Jeżeli nie mają ich (na przykład podczas odosobnienia, gdzie makijaż i rzucające się w oczy ubiory uważane są za niestosowne rozproszenie), ludzie ci czują, jakby czegoś im brakowało. Wtedy zmartwienie może zakłócić postępy. Czwartą rzeczą tworzącą więzy umysłu jest przywiązanie do jedzenia. Niektórzy lubią dużo jeść, inni mają jakieś zachcianki i preferencje. Ludzie, których pierwszą troską jest zaspokojenie żołądka, znajdują większą błogość w drzemaniu niż w praktykowaniu uważności. Niektórzy jogini mają odwrotny problem – nieustannie martwią się, że tyją. Oni również przywiązani są do tego, co jedzą.

Piątym czynnikiem tworzącym więzy umysłu jest praktyka w celu odrodzenia się w świecie istot niebiańskich [dev]. Taka praktyka jest pragnieniem przyjemności zmysłowych, ale także wyznaczaniem sobie celu zbyt niskiego. Więcej informacji o negatywnych stronach życia istot niebiańskich znajduje się w ostatnim rozdziale niniejszej książki noszącym tytuł „Rydwan do Nibbāny”.

Pięć więzów umysłu pokonać można pilną praktyką. W ten sam sposób pokonuje się zwątpienie i gniew, które za nimi podążają. Uwolniwszy się z cierni, umysł staje się kryształowo czysty i jasny. Taki jasny umysł jest w stanie czynić wstępne wysiłki wprowadzające cię na drogę praktyki, kontynuować wysiłek prowadzący ku głębszej medytacji oraz utrzymać wysiłek kulminacyjny, który przynosi wyzwolenie i wyższe stadia praktyki. Ten potrójny wysiłek (którego bezpośrednim celem jest pobudzony i uważny umysł) jest najlepszą i najbardziej naturalną strategią przeciw zwątpieniu – Siódmej Armii Māry. Gdy umysł „ześlizguje się” z obiektu obserwacji (co zdarza się przy zmniejszeniu wysiłku), wtedy domysły i dwuznaczności zwątpienia mają szansę się w nim zagnieździć.

Wiara oczyszcza umysł

Wiara (saddhā) również ma moc oczyszczania umysłu i usuwania zwątpienia lub niechęci. Wyobraź sobie wiadro mętnej wody rzecznej, pełne osadu. Pewne substancje chemiczne, takie jak ałun, sprawiają, że zawieszone cząsteczki osiadają szybko na dnie, skutkując tym, że woda jest czysta. Wiara działa właśnie w ten sposób. Powoduje osadzanie nieczystości i tworzy skrzącą się czystość w umyśle.

Jogin nieznający doniosłości Trzech Klejnotów (Buddha, Dhamma i Saṅgha) będzie wątpił zarówno w ich wartość, jak i w wartość praktyki medytacyjnej i zostanie pokonany przez Siódmą Armię Māry. Umysł takiego jogina jest jak wiadro mętnej rzecznej wody. Ale jogin zaznajomiony z tymi przymiotami przez czytanie, dyskusje i wykłady na temat Dhammy stopniowo rozwiewa wątpliwości i zaczyna wzbudzać w sobie wiarę.

Wraz z wiarą przychodzi pragnienie medytacji, chęć podjęcia wysiłku, by osiągnąć cel. Silna wiara jest podstawą uczciwości i zaangażowania. Uczciwość w praktyce i zaangażowanie w Dhammę prowadzi oczywiście do zwiększenia wysiłku, uważności i koncentracji. Wtedy to rozwinie się mądrość w formie różnych poziomów wglądu vipassany.

Kiedy wystąpią właściwe okoliczności i warunki do medytacji, mądrość w naturalny sposób rozwinie się sama. Mądrość lub wgląd, pojawiają się wtedy, gdy praktykujący widzi specyficzne i wspólne cechy zjawisk mentalnych i fizycznych. Indywidualne cechy charakterystyczne to specyficzne ścieżki, którymi podąża umysł i materia, doświadczasz ich bezpośrednio wewnątrz siebie. Są to: kolor, kształt, smak, zapach, głośność, twardość lub miękkość, temperatura, ruch i różne stany umysłu. Wszystkie przejawy umysłu i materii mają ogólne cechy charakterystyczne. Obiekty mogą się między sobą znacznie różnić pod względem indywidualnej istoty czy cech indywidualnych, jednak wszystkie one mają ogólne znamiona nietrwałości, cierpienia i braku istoty.

Zarówno cechy ogólne, jak i specyficzne danego obiektu zostaną zrozumiane jasno i bez wątpliwości dzięki wglądowi, który zrodzi się w naturalny sposób z samej uważności. Jednym z atrybutów tego wglądu, czy mądrości, jest jasność. Rozjaśnia ona pole świadomości. Mądrość jest niczym światła samochodu wdzierające się w ciemność nocy, ukazują to, co do tej pory było niewidoczne – specyficzne i ogólne cechy wszystkich obiektów i stanów mentalnych. W świetle mądrości można zobaczyć aspekty wszystkich czynności, w które jesteś zaangażowany, czy to będzie patrzenie, wąchanie, smakowanie, dotykanie, odczuwanie ciałem czy myślenie.

Aspektem mądrości jest brak pomieszania. Gdy obecny jest wgląd, umysł nie jest już zdeterminowany przez błędne koncepcje na temat umysłu i materii lub złudne wrażenia zmysłowe.

Umysł, który widzi wyraźnie, jasno i bez pomieszania, zaczyna wypełniać się nowym rodzajem wiary, znanym jako wiara zweryfikowana. Potwierdzona wiara nie jest ani ślepa, ani bezpodstawna. Pochodzi bezpośrednio z osobistego doświadczania rzeczywistości. Można porównać to do wiary w to, że krople wody nas zmoczą. Pisma w formalny sposób opisują ten rodzaj wiary jako decyzję opartą na bezpośrednim, osobistym doznaniu. W ten sposób widzimy bardzo bliskie powiązanie między wiarą i mądrością.

Potwierdzona wiara nie rodzi się, gdy słyszysz stwierdzenia, które uznajesz za wiarygodne. Nie wywołają jej żadne studia porównawcze, naukowe badania ani rozumowanie abstrakcyjne. Nie może też zostać ci narzucona przez żadnego Sayādawa, rosziego, rinpoczego czy grupę duchową. Tę silną i trwałą wiarę rodzi twoje własne, bezpośrednie, osobiste, intuicyjne doświadczenie.

Najważniejszym sposobem rozwinięcia i doświadczenia potwierdzonej wiary jest praktykowanie zgodnie z instrukcjami zawartymi w pismach. Metoda medytacji satipaṭṭhāna czasami postrzegana jest jako wąska i zbytnio uproszczona. Może tak wyglądać z zewnątrz, ale gdy podczas głębokiej praktyki zaczyna rozwijać się mądrość, osobiste doświadczenie rozbija ten mit o uproszczeniu. Vipassanā rodzi mądrość, która niesłusznie nazywana jest wąską. Jest ona rozległa i ekspansywna.

Gdy obecna jest wiara, można spontanicznie zauważyć, że umysł staje się kryształowo czysty i wolny od zakłóceń i zanieczyszczeń. Wtedy ogarnia go spokój i jasność. Zadaniem potwierdzonej wiary jest zebranie razem pięciu zdolności wzmacniających omówionych w ostatnim rozdziale – wiary, energii, uważności, skupienia i mądrości – i wyklarowanie ich. Staną się one wyostrzone i skuteczne, a ich aktywne cechy będą bardziej sprawnie użyte w rozwijaniu spokojnego, potężnego i przenikliwego stanu medytacyjnego, który może pokonać nie tylko Siódmą, ale i wszystkie pozostałe Armie Māry.

Cztery moce tworzące skuteczną praktykę

W praktyce, tak jak w przedsięwzięciach codziennego życia, człowiek obdarzony energią i silnym umysłem jest pewien, że osiągnie to, czego pragnie. Energia i siła umysłu są dwiema z czterech mocy tworzących skuteczną praktykę. Pragnienie (chanda) jest pierwszą mocą. Energia (viriya) – drugą. Siła umysłu jest trzecią, a mądrość lub wiedza – czwartą. Jeżeli te cztery czynniki dostarczą siły napędowej praktyce, wtedy medytacja rozwinie się bez względu na to, czy pragnienie się osiągania dzięki niej rezultatów, czy nie. W ten sposób można nawet osiągnąć Nibbānę.

Buddha dał dość trafny przykład ilustrujący, jak osiągane są rezultaty w medytacji. Jeżeli kwoka znosi jajko ze szczerym pragnieniem, aby się wykluło pisklę, a potem ucieka i pozostawia jajko wystawione na działanie czynników natury, to wkrótce ono zgnije. Ale jeśli kwoka będzie sumienna i będzie je wysiadywać codziennie przez długi czas, wtedy ciepło jej ciała uchroni jajko przed zgniciem i pozwoli rozwinąć się pisklęciu wewnątrz niego. Siedzenie na jajku jest najważniejszym zadaniem kwoki. Musi robić to odpowiednio, z lekko rozpostartymi skrzydłami, aby osłonić gniazdo przed deszczem. Musi również dbać o to, aby nie usiąść za mocno i nie zgnieść jajka. Jeżeli będzie siedzieć w odpowiedni sposób i przez odpowiednio długi czas, wtedy jajko otrzyma ciepło, którego potrzebuje, żeby wylęgło się pisklę. Wewnątrz skorupki embrion rozwija dziób i pazurki. Dzień za dniem skorupka robi się coraz cieńsza. Podczas krótkich chwil, kiedy kwoka wychodzi z gniazda, kurczak w jajku może zobaczyć powoli rosnącą jasność. Po około trzech tygodniach zdrowy kurczaczek przebija się przez skorupkę. Dzieje się tak bez względu na to, czy kura to przewidziała. Jedyna zasługa kury to regularne siedzenie na jajku.

Kwoki bardzo się poświęcają i angażują w swoje zadanie. Raczej wolą być głodne i spragnione, niż wstać z jajka. Jeżeli muszą wstać, załatwiają swoje sprawy jak najszybciej i wracają do praktyki siedzenia.

Nie polecam opuszczania posiłków, zaprzestania picia napojów czy powstrzymywania się od pójścia do toalety. Chciałbym tylko, żeby zainspirowała cię ta cierpliwość i wytrwałość. Wyobraź sobie, że gdyby kura była niestała i kręciła się, siadała na parę minut, a potem wstawała i szła załatwiać coś przez następnych parę minut, jej jajko szybko by zgniło, a kurczak straciłby szansę na życie.

Podobnie jest z joginami. Jeśli podczas praktyki siedzenia ulegasz wszelkim zachciankom, takim jak chęć podrapania się, zmiany pozycji czy kręcenia się, wtedy stracisz ciągłość energii. Wytworzone ciepło energii nie wystarczy do utrzymania umysłu w świeżości i wolności od ataków zgubnych zaburzeń mentalnych i trudności, takich jak więzy umysłu wspomniane powyżej: żądze zmysłowe, przywiązanie do ciała i do ciał innych, łakomstwo oraz pożądanie przyszłych zmysłowych przyjemności mogących wyniknąć z praktyki medytacyjnej.

Jogin, który próbuje być uważny w każdej chwili, wytwarza ciągły strumień energii podobny do nieustającego ciepła ciała matki kury. Ten aspekt energii – ciepło – zapobiega „gniciu” umysłu na skutek jego wystawienia na działanie kilesa, jak również pozwala na wzrost i stopniowe dojrzewanie wglądu.

Wszystkich pięć więzów umysłu powstaje z powodu braku uwagi. Gdy jest się w ciągłym kontakcie z przyjemnymi obiektami zmysłów i nie jest się czujnym, umysł wypełnia się pożądaniem i przywiązaniem – to pierwsze więzy umysłu. Jednak uważność pokonuje pożądanie zmysłowe. Podobnie, jeśli potrafi się wniknąć w prawdziwą naturę ciała, wtedy przywiązanie do niego znika. Nasze zakochanie w ciałach innych ludzi również znika. Tym sposobem drugie i trzecie więzy umysłu zostają zerwane. Zwracanie szczególnej uwagi na proces jedzenia niszczy łakomstwo – czwarte kajdany umysłu. Jeśli przeprowadza się całą tę praktykę, mając na celu osiągnięcie Nibbāny, tęsknota za zdobyciem ziemskich przyjemności w przyszłym życiu również znika – pragnienie odrodzenia się w subtelnych światach to piąte kajdany umysłu. Tak oto, ciągła uważność i energia pokonują wszystkich pięć więzów umysłu. Gdy owe kajdany zostaną zerwane, przestajemy być uwięzieni w ciemnym, skurczonym stanie umysłu. Nasze umysły mogą teraz wypełnić się światłem.

Wraz z nieustannym wysiłkiem, uważnością i skupieniem umysł powoli wypełnia się ciepłem Dhammy, która nadaje mu świeżości i wypala kilesa. Woń Dhammy przenika wszystko, a skorupa ignorancji robi się coraz cieńsza i bardziej przezroczysta. Jogin zaczyna rozumieć umysł i materię, i względność wszystkich rzeczy. Rodzi się w nim wiara oparta na bezpośrednim doświadczeniu. Rozumie, jak umysł i materia są ze sobą powiązane w procesie przyczyny i skutku, zamiast zachwycać się czynami i decyzjami niezależnego „ja”. Zdaje sobie sprawę, że ten sam przyczynowy proces istniał w przeszłości i będzie trwał w przyszłości. W miarę pogłębiania się praktyki zyskuje głębokie zaufanie oraz przestaje wątpić w samego siebie i we własną praktykę, w innych joginów i nauczycieli. Umysł wypełnia wdzięczność dla Buddhy, Dhammy i Saṅghi.

Potem zaczyna dostrzegać pojawianie się i znikanie rzeczy, a także zaczyna zdawać sobie sprawę z ich nietrwałej natury, ich cierpienia i braku trwałej istoty. Pod wpływem takich wglądów niewiedza dotycząca tych spraw znika.

Podobnie jak kurczak, który ma się właśnie wykluć, będziesz w tym momencie widział wiele światła przenikającego skorupę. Coraz szybciej będziesz uświadamiać sobie obiekty. Będzie wypełniała cię energia, jakiej jeszcze nigdy nie czułeś. Zrodzi się wielka wiara.

Jeżeli będziesz wysiadywać swoją mądrość zostaniesz poprowadzony ku doświadczeniu Nibbāny – świadomościom Ścieżki i Owocu (magga phala). Wyłonisz się ze skorupy ciemności. Ogarnie cię szczęście i błogość, dokładnie tak jak kurczaka, który wypełniony radością, że znalazł się w wielkim świecie, biega po słonecznym podwórku wraz z matką. Jogini, którzy osiągnęli Nibbānę, czują unikatowe, świeżo odnalezione szczęście i błogość. Ich wiara, energia, uważność i koncentracja stają się szczególnie silne.

Mam nadzieję, że głęboko rozważysz przykład z kwoką. Obyś i ty ogrzał i wysiedział swoją praktykę, podobnie jak kura wysiaduje swoje pisklęta bez oczekiwań czy pragnienia, jedynie sumiennie wypełniając swój obowiązek.

Oby twoja praktyka nie stała się zgniłym jajkiem.

Kapitan własnego statku

Poświęcam tu wiele czasu na omówienie zwątpienia i jemu podobnych problemów, ponieważ wiem, że są one poważne i chcę ci pomóc ich uniknąć. Z własnego doświadczenia wiem, jak wiele cierpienia może powodować zwątpienie. Gdy miałem dwadzieścia osiem czy dwadzieścia dziewięć lat, zacząłem medytować pod kierunkiem Czcigodnego Mahāsī Sayādawa, mojego poprzednika i głowy linii Mahāsī Sāsana Yeikhta, centrum medytacyjnego w Rangunie. Po spędzeniu około tygodnia w centrum medytacyjnym zacząłem patrzeć krytycznie na innych uczestników. Niektórzy mnisi, którzy podobno mieli medytować, nie byli doskonali w swej moralności; nie wydali mi się skrupulatni ani staranni. Świeccy medytujący również porozumiewali się i poruszali w niecywilizowany, niegrzeczny sposób. Mój umysł zaczęło ogarniać zwątpienie. Nawet mój nauczyciel, jeden z asystentów Mahāsī Sayādawa, znalazł się w ogniu mojej krytyki. Człowiek ten nigdy się nie uśmiechał i był czasami gwałtowny i szorstki. Czułem, że nauczyciel medytacji powinien być pełen spokoju i delikatności.

Kompetentny nauczyciel medytacji potrafi ocenić sytuację jogina, opierając się na doświadczeniu nabytym z wieloma joginami oraz na studiowaniu pism. Mistrz, który mnie uczył, nie był wyjątkiem. Widział, że moja praktyka się pogarsza. Domyślając się, że przyczyną był atak zwątpienia, umiejętnie i w bardzo łagodny sposób udzielił mi reprymendy. Potem wróciłem do swojego pokoju i zabrałem się do introspekcji: „Po co ja tu w ogóle przyszedłem? – pytałem siebie – Czy po to, aby krytykować innych i sprawdzać nauczyciela? Nie!”.

Zdałem sobie sprawę, że przybyłem do ośrodka, żeby pozbyć się jak największej ilości kilesa, które nagromadziłem w czasie swojej podróży po saṃsārze. Miałem nadzieję na osiągnięcie tego celu dzięki praktyce Dhammy nauczanej przez Buddhę, w tradycji medytacyjnej ośrodka, w którym przebywałem. Ta refleksja przyniosła mi wielką ulgę.

Przyszedł mi do głowy przykład. Było to tak, jakbym znajdował się w łódce. Na otwartym morzu złapał mnie silny sztorm. Olbrzymie fale wznosiły się i waliły na mnie ze wszystkich stron. Rzucany z lewa na prawo i z góry na dół huśtałem się bezradnie na potężnym oceanie. Wokół mnie działo się to samo z innymi łodziami. Zamiast zdobyć panowanie nad własną łódką, wykrzykiwałem rozkazy do innych kapitanów: „Postawcie żagle! Hej, wy! Opuścić żagle!”. Gdybym pozostał taki wścibski, mógłbym wylądować na dnie oceanu.

Tego właśnie się nauczyłem. Po tym zabrałem się do ciężkiej pracy i nie dopuszczałem już do siebie więcej wątpliwości. Zostałem nawet ulubieńcem mojego nauczyciela. Mam nadzieję, że to moje doświadczenie przyniesie korzyść i tobie.

Ósma armia: pycha i niewdzięczność

Pokonawszy zwątpienie, jogin zaczyna odkrywać pewne aspekty Dhammy. Niestety, czai się na niego Ósma Armia Māry w postaci pychy i niewdzięczności. Pycha pojawia się, gdy jogin zaczyna w praktyce doświadczać radości, uniesienia, zachwytu i innych interesujących odczuć. W tym momencie może zacząć zastanawiać się, czy jego nauczyciel również osiągnął już te cudowne stany, czy inni jogini praktykują tak wytrwale, jak się wydaje itd.

Pycha często rodzi się w tym stadium wglądu, kiedy jogin postrzega już chwilowe pojawianie się i przemijanie zjawisk. Ten stan jest cudownym doświadczeniem bycia doskonale obecnym; widzenia, jak obiekty pojawiają się i znikają w chwili, gdy tylko kierujesz na nie uważność. W tym szczególnym stanie zrodzić się mogą kilesa. Są one zwane vipassanā kilesa – skazy wglądu. Skazy te mogą stać się szkodliwą przeszkodą, a więc jogin powinien je dokładnie zrozumieć. Pisma podają, że māna, czy pycha, posiada cechy tryskającej energii, wielkiej gorliwości i entuzjazmu rodzącego się w umyśle. Człowieka wypełnia energia i myśli, prowadzące do wielbienia samego siebie, takie jak: „Jestem taki wspaniały, nikt mi nie dorównuje”.

Szczególnym przejawem pychy jest zesztywnienie i twardość. Umysł wydaje się sztywny i rozdymany jak pyton, który właśnie połknął inne stworzenie. Ten przejaw pychy odzwierciedla napięcie w ciele i w postawie. Jej ofiary cierpią na „ciężką głowę” i „sztywną szyję”, więc przez to z trudem przychodzi im kłaniać się innym.

Zapominanie o pomocy innych

Pycha naprawdę jest groźnym stanem mentalnym. Niszczy wdzięczność, utrudniając przyznanie się, że jest się czyimś dłużnikiem. Zapominamy o dobrych rzeczach, które inni zrobili dla nas w przeszłości, pomniejszamy je i oczerniamy dobroczyńców. Poza tym aktywnie ukrywamy zasługi innych, by nikt nie darzył ich szacunkiem. Taki stosunek do naszych dobroczyńców jest drugim aspektem pychy, pierwszym zaś jest sztywność.

Wszyscy mieliśmy w swoim życiu dobroczyńców, zwłaszcza w dzieciństwie i gdy byliśmy młodzi. Na przykład, gdy byliśmy bezradni, nasi rodzice dali nam miłość, wykształcenie i to, co niezbędne w życiu. Nauczyciele dali nam wiedzę. Przyjaciele pomagali, gdy byliśmy w kłopocie. Pamiętając o naszym długu w stosunku do tych, którzy nam pomogli, czujemy pokorę i wdzięczność, a także mamy nadzieję, że w zamian będziemy mieli szansę odpłacić im pomocą. Jest to właśnie ten łagodny stan, który pokonuje Ósmą Armię Māry.

A jednak często znajdujemy ludzi, nierozpoznających dobra, które wyświadczono im w przeszłości. Być może osoba świecka znajdzie się w kłopocie i współczujący przyjaciel zaoferuje jej pomoc. Dzięki tej pomocy osoba ta zdoła poprawić swoją sytuację. Jednak później nie okaże żadnej wdzięczności, może nawet odzywać się oschle do swego dobroczyńcy: „Co ty dla mnie zrobiłeś?”. Takie zachowanie nie jest czymś nieznanym w tym świecie.

Nawet mnich może zachować się arogancko, czując, że osiągnął sławę i popularność jako nauczyciel jedynie dzięki własnej, ciężkiej pracy. Zapomina o swoich nauczycielach, którzy mogli mu nawet pomagać od dzieciństwa aż po nowicjat. Uczyli go pism, dostarczali mu wszystkiego, co było mu niezbędne do życia, pouczali go w medytacji, dawali rady i upominali go, kiedy było to konieczne, by wyrósł na odpowiedzialnego, kulturalnego, cywilizowanego młodego mnicha.

Osiągnąwszy wiek niezależności, mnich ten ujawnia wielki talent. Daje mowy Dhammy, które są dobrze przyjmowane przez słuchaczy. Ludzie go szanują, dają mu wiele prezentów i zapraszają go, żeby nauczał w odległych miejscach. Osiągnąwszy wysoką pozycję w życiu, mnich może stać się arogancki. Jednak pewnego dnia jego stary nauczyciel może podejść do niego ze słowami: „Gratulacje! Obserwuję cię od czasu, gdy byłeś w nowicjacie. Pomogłem ci w tylu rzeczach i cieszę się, widząc, że radzisz sobie tak dobrze”. „Co dla mnie zrobiłeś? Ciężko na to pracowałem” – odpowie młody mnich.

W rodzinie Dhammy mogą pojawić się problemy, tak jak w każdej rodzinie. Zawsze powinno się przyjąć pozytywną, pełną miłości i współczucia postawę w rozwiązywaniu trudności. Wyobraź sobie, co stałoby się, gdyby członkowie światowej rodziny mogli zejść się razem w miłości, współczuciu i poważaniu dla siebie nawzajem, kiedy tylko zrodzi się nieporozumienie.

Na tym świecie istnieją sposoby rozwiązywania problemów, które nie przynoszą owoców, ale są niestety bardzo rozpowszechnione. Zamiast działać bezpośrednio, po bratersku i z miłością, członkowie rodziny publicznie piorą swoje brudy, znieważają innych członków rodziny, krytykują ich charaktery i zasługi, bezpośrednio lub pośrednio.

Zanim rzuci się zniewagi i oskarżenia na członka rodziny, najpierw powinno się wziąć pod uwagę okoliczności i własny stan umysłu. Tendencja do atakowania innych, zniesławiania i lekceważenia jest kolejnym aspektem pychy. Pisma ilustrują to opisując rozwścieczoną osobę, biorącą w dłoń garść ekskrementów, by rzucić je na swoich oponentów. Taka osoba brudzi się wcześniej niż jej oponent. Jeśli więc są sprawy, które nas różnią, proszę, spróbujmy wszyscy okazać cierpliwość i przebaczenie w duchu serdeczności.

Wyobraź sobie podróżnika odbywającego długą i trudną podróż. W połowie długiego, gorącego dnia znajduje on przydrożne drzewo dające przyjemny cień. Jest zachwycony i kładzie się pod drzewem, aby uciąć sobie drzemkę. Jeżeli podróżnik zetnie drzewo przed udaniem się w dalszą podróż, to będzie to tym, co pisma nazywają niewdzięcznością. Taka osoba nie rozumie dobrodziejstwa okazanego przez przyjaciela.

Mamy obowiązek uczynić więcej, niż zaledwie powstrzymywać się od niszczenia własnych dobroczyńców. To prawda, że zdarza się, iż nie możemy odpłacić tego, co jesteśmy winni, tym, którzy nam pomogli. Niemniej będziemy uważani za osoby o dobrym sercu, jeśli przynajmniej pamiętamy o aktach hojności. Jeżeli znajdziemy sposób spłacenia długu, powinniśmy oczywiście to zrobić. Nie ma znaczenia, czy nasz dobroczyńca ma większe zasługi niż my, czy też jest łajdakiem lub ma takie same zasługi jak my. Liczy się jedynie to, że pomógł nam w przeszłości.

Pewnego razu pewien człowiek ciężko pracował, żeby utrzymać swoją matkę. Okazało się, że jest ona kobietą występną. Próbowała to ukryć przed swoim synem, ale w końcu wioskowi plotkarze opowiedzieli mu o jej czynach. „Zmykajcie stąd. Tak długo jak moja matka jest szczęśliwa, może robić to, co uważa za dobre. Moim jedynym obowiązkiem jest pracować i utrzymywać ją” – odpowiedział im na to.

Był to bardzo inteligentny, młody człowiek. Rozumiał granice swojej odpowiedzialności: spłacał matce dług za to, że urodziła go i wykarmiła piersią. Poza tym, zachowanie jego matki było wyłącznie jej sprawą.

Człowiek ten zaliczał się do jednej z dwóch grup rzadkich i wartościowych ludzi. Pierwszy typ to dobroczyńca: ten, kto jest życzliwy i uprzejmy, kto pomaga innym ze szlachetnych pobudek. Jednym z takich ludzi był Buddha. Nie szczędził wysiłków, by pomóc innym wyzwolić się z cierpień saṃsāry. Wszyscy winni mu jesteśmy pamięć, a nawet możemy uznać zapał w praktyce za formę spłacenia długu. Druga grupa rzadkich i wartościowych ludzi to ci, którzy są wdzięczni i doceniają dobro, jakim ich obdarzono i którzy próbują spłacić dług, kiedy jest na to pora. Mam nadzieję, że będziesz należał do obu tych grup rzadkich i wartościowych ludzi i nie ulegniesz Ósmej Armii Māry.

Dziewiąta armia: zaszczyty, pochwały, poważanie, niezasłużona sława

Dziewiąta Armia Māry to zaszczyty, pochwały, poważanie i niezasłużona sława. Kiedy osiągniesz pewną głębokość w praktyce, twoje zachowanie poprawi się. Będziesz szanowany i będziesz robił wrażenie na innych. Może nawet zaczniesz dzielić się z innymi Dhammą lub też twoje doświadczenie Dhammy może manifestować się na zewnątrz w jakiś inny sposób, na przykład w jasnym wyjaśnianiu pism. Ludzie mogą cię szanować i przynosić ci prezenty i datki. Może roznieść się wieść, że jesteś oświeconą osobą i że udzielasz wspaniałych wykładów Dhammy.

W takiej sytuacji bardzo łatwo jest ulec Dziewiątej Armii Māry. Szacunek, jaki ci ludzie czują do ciebie, mógłby uderzyć ci do głowy. Mógłbyś zacząć subtelnie lub otwarcie domagać się większych datków od swoich podopiecznych. Mógłbyś uznać, że zasługujesz na sławę, ponieważ naprawdę przewyższasz innych ludzi. Szczera chęć niesienia pomocy innym może zostać zastąpiona przez nieszczerą ambicję jako motywację do nauczania lub przekazywania wiedzy, jaką zdobyłeś w trakcie praktyki. Twoje myśli mogłyby być następujące: „Jestem wspaniały. Jestem popularny. Ciekawe, czy ktokolwiek jest tak wielki jak ja? Czy uda mi się namówić moich uczniów, aby kupili mi nowy samochód?”.

Pierwszym batalionem Dziewiątej Armii jest zysk materialny: dary, jakie otrzymuje się od wyznawców i wielbicieli. Cześć oddana przez tych samych ludzi jest drugim batalionem. Trzecim batalionem jest sława lub popularność.

Dziewiąta Armia Māry atakuje głównie tych joginów, którzy mają dobre osiągnięcia w medytacji. Posiadanie grupy uczniów nie jest konieczne. Pragnienie zysku może zaatakować zwykłego jogina w formie pragnienia zdobycia lepszego zakwaterowania lub nowego ubrania podczas odosobnienia. Można czuć się dumnym ze swojej praktyki i zacząć oczekiwać potwierdzenia, że jest się wielkim joginem. Ludzie, których praktyka nie jest zbyt głęboka, są najbardziej podatni na łudzenie się własnymi osiągnięciami. Jogin, który miał jedno czy dwa interesujące doznania, ale bez wielkiej głębi, może stać się zbyt pewny siebie. Może zechcieć szybko wstąpić na scenę Dhammy i nauczać innych ludzi, by w ten sposób stać się obiektem podziwu i poklasku. Tacy ludzie będą nauczać pseudovipassany, która nie jest zgodna z tekstami czy z głębokim praktycznym doświadczeniem. Mogą wyrządzić szkodę uczniom.

Szczerość

Abyś pokonał Dziewiątą Armię, motywy tobą kierujące muszą być szczere. Jeśli zaczniesz praktykować jedynie po to, by otrzymywać datki, zyskać podziw lub sławę, nigdy nie zrobisz postępów. Częste sprawdzanie własnych motywów może być bardzo pomocne. Jeżeli poczynisz prawdziwy, szczery postęp, a potem ulegniesz żądzy zysku, staniesz się uzależniony i będziesz się zaniedbywał w praktyce. Mówi się, że osoba uzależniona i zaniedbująca się nie znajdzie w życiu spokoju i zostanie pokonana przez cierpienie. Osoba taka, zadowalając się miernym zyskiem, zapomni o celu medytacji, będzie postępować w nieumiejętny sposób i przestanie podtrzymywać zdrowe zasady. Cofnie się w swojej praktyce.

Być może jednak wierzymy, że istnieje kres cierpienia i że możemy osiągnąć ten kres przez praktykowanie Dhammy. Jest to szczera motywacja, która chroni nas przed upadkiem w pożądanie ziemskiego zysku i sławy. Życie to proces stawania się. Dla ludzi oznacza to bardzo bolesny proces narodzin, a następnie śmierć czekającą na końcu. Pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami doświadczamy chorób, wypadków, bólu starzenia się. Jest również ból emocjonalny, niedostawanie tego, czego pragniemy, depresje i straty, nieuniknione związki z ludźmi i obiektami, których nie lubimy. Aby wyzwolić się z wszelkiego bólu, siedzimy pogrążeni w medytacji, praktykując Dhammę – ścieżkę kończącą się pozaziemskim uwolnieniem, jakie daje Nibbāna. Niektórzy z nas udają się na odosobnienia, pozostawiając za sobą ziemskie zajęcia, takie jak interesy, szkolę, zobowiązania towarzyskie i pogoń za przyjemnościami, ponieważ wierzą, że może nastąpić kres cierpienia. Właściwie za odosobnienie można uznać każde miejsce, w którym się zmagasz, aby zniszczyć kilesa. Kiedy udajesz się do takiego miejsca, nawet jeśli jest to narożnik pokoju przeznaczony do medytacji, będzie określać cię pāḷijskie słowo pabbajita – „ten, który odszedł ze świata, aby pokonać kilesa”.

Dlaczego powinniśmy je pokonać? Kilesa, skazy, mają potężną moc torturowania i dręczenia tych, których opanowały. Porównuje się je do ognia, który pali, torturuje i męczy. Kiedy kilesa zrodzą się w człowieku, palą go, przynosząc wyczerpanie, cierpienie i znużenie. W kilesa nie ma absolutnie niczego dobrego.

Trzy typy kilesa

Kilesa są trojakiego rodzaju: skazy wykroczenia, skazy obsesji i skazy uśpione.

Skazy polegające na wykroczeniu zdarzają się, gdy ludzie nie potrafią stosować się do podstawowych wskazań i dokonują takich czynów jak zabójstwa czy kradzieże; gdy ich postępowanie seksualne jest niewłaściwe, a także, gdy kłamią i nadużywają substancji odurzających.

Druga grupa kilesa jest nieco bardziej subtelna. Zewnętrznie można nie popełniać żadnego niemoralnego czynu, ale umysł będzie żył obsesją, by zabić, zniszczyć, zranić innych fizycznie lub w inny sposób. Umysł mogą ogarniać obsesyjne życzenia: żeby kraść, manipulować ludźmi, żeby oszukiwać innych w celu zdobycia upragnionego obiektu. Jeżeli kiedykolwiek doświadczyłeś tego rodzaju obsesji, wiesz, że jest to bardzo bolesny stan. Jeśli dana osoba nie potrafi kontrolować obsesyjnych kilesa, może kogoś zranić w ten lub inny sposób.

Uśpione kilesa zazwyczaj nie są jawne. Mogą leżeć w ukryciu, czekając na odpowiednie okoliczności, aby zaatakować bezradny umysł. Można je porównać do głęboko uśpionej osoby. Kiedy takie kilesa budzą się, to tak jakby ktoś obudził się, a jego umysł zaczął płonąć. Gdy taka osoba wstaje z łóżka i angażuje się w codzienne czynności, jest to jak przechodzenie od obsesyjnych [potencjalnych] kilesa do kilesa występku [manifestujących się].

Owe trzy aspekty można również dostrzec w zapałce. Pokryta fosforem końcówka jest jak uśpione kilesa. Płomień, który jest wynikiem potarcia zapałki, jest jak obsesyjne kilesa. Pożar lasu, który jest skutkiem nieostrożnego postępowania z ogniem, jest jak kilesa występku.

Wygaszanie ognia kilesa

Jeżeli szczerze zastosujesz praktyki sīla, samādhi i paññā, możesz pokonać, wygasić i zniszczyć wszystkie trzy rodzaje kilesa. Sīla spycha kilesa występku, samādhi niszczy kilesa obsesji, a mądrość – uśpione kilesa, które są przyczyną dwóch pozostałych. Praktykując w ten sposób, zyskujesz nowy rodzaj szczęścia.

Dzięki praktyce sīla, rozkosz przyjemności zmysłowych zastąpiona jest szczęściem, które pochodzi z uczciwości postępowania, z moralności. Przy nieobecności występku osoba moralna wiedzie stosunkowo czyste, jasne i błogie życie. Praktykujemy sīla, przestrzegając podstawowych zaleceń wymienionych w rozdziale pierwszym; a ogólniej – stosując się do moralnych zaleceń Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki: Właściwego Działania, Właściwej Mowy i Właściwego Sposobu Życia, które opierają się na niekrzywdzeniu innych i siebie.

Możesz się zastanawiać, czy prawdziwa czystość postępowania jest możliwa na ziemi. Oczywiście, że tak! Jednakże o wiele łatwiej jest zachować czystość, przestrzegając reguł podczas odosobnienia, gdzie zdarzenia są uproszczone, a pokusy zmniejszone do minimum. Jest to prawdą zwłaszcza wtedy, gdy chce się praktykować więcej niż pięć podstawowych reguł lub jest się mnichem czy mniszką, co obliguje do przestrzegania większej liczby zasad. Podczas odosobnienia można odnieść sukces w tych trudnych zadaniach.

Czystość zachowania to tylko pierwszy krok. Jeżeli chcemy wygasić nie tylko najpoważniejsze kilesa, to niezbędna jest wewnętrzna praktyka. Obsesyjne kilesa pokonuje samādhi lub grupa praktyk skupienia ze Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki, takich jak: Właściwy Wysiłek, Właściwa Uważność i Właściwe Skupienie. Do odnotowywania i zauważania obiektów rodzących się w każdym momencie, bez chwili przerwy, potrzebny jest ciągły i wytrwały wysiłek. Ten rodzaj wysiłku trudno zachować w codziennym życiu.

Dzięki trwałemu wysiłkowi, skupieniu i uważności utrzymywanych z chwili na chwilę, obsesyjne kilesa pozostają daleko od umysłu. Umysł może wejść w obiekt medytacji i pozostać tam, niezmącony. Obsesyjne kilesa nie mają szans zrodzenia się, o ile nie „ześlizgujemy” się na chwilę z praktyki. Wolność od kilesa rodzi też stan umysłu znany jako upasama sukha, stan dobrego samopoczucia i błogiej ciszy. Umysł jest wtedy wolny od pożądania, chciwości, gniewu i pobudzenia. Gdy raz pozna się to doświadczenie, wie się, że przewyższa ono przyjemności zmysłowe i że warto odłożyć radości zmysłów, by je zdobyć.

Istnieje szczęście jeszcze większe niż to, a więc nie należy zadowalać się tylko tym. Czyniąc kolejny krok, należy praktykować mądrość. Dzięki mądrości uśpione kilesa zostają porzucone w danej chwili i być może na zawsze. Gdy uważność jest dobrze rozwinięta wraz z towarzyszącymi jej czynnikami, takimi jak energia i koncentracja, zaczyna się rozumieć bardzo intuicyjnie naturę umysłu i materii. Grupa składników mądrości Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki: Właściwy Pogląd i Właściwa Myśl, zaczyna się wypełniać, gdy człowiek naturalnie przechodzi przez kolejne stany wglądu. W każdym pojawieniu się wglądu wygaszane są uśpione kilesa. Poprzez stopniowy rozwój wglądu można osiągnąć świadomość Szlachetnej Ścieżki, w której uśpione kilesa są wygaszane na zawsze.

Tak więc, w miarę pogłębiania się praktyki tortury kilesa zmniejszają się, by w końcu zniknąć na zawsze.

W tym przypadku zaszczyty, szacunek i sława przyjdą do ciebie naturalnie, ale nie dasz się im uwieść. Będą wyglądały nędznie w porównaniu ze szlachetnym celem i poświęceniem się praktyce. Ponieważ jesteś szczery w praktyce, nigdy nie przestaniesz rozwijać swoich podstaw moralnych. Wykorzystasz zysk i sławę we właściwy sposób i będziesz kontynuował praktykę.

Dziesiąta armia: samozachwyt i lekceważenie innych

Wszyscy mamy jakąś świadomość faktu cierpienia. Cierpienie obecne jest przy narodzinach, w życiu i w chwili śmierci. Bolesne doświadczenia w życiu często sprawiają, że chcemy pokonać cierpienie i żyć w wolności i pokoju. Być może właśnie to pragnienie, ta wiara czy mocne przekonanie, nakłoniło cię do przeczytania tej książki.

W trakcie naszej praktyki ten podstawowy cel może zostać podważony przez pewne produkty uboczne samej praktyki. Omawialiśmy, jak zaszczyty, szacunek i sława potrafią stać się przeszkodą w praktyce. Podobnie przeszkodami są zachwyt nad sobą i lekceważenie innych – Dziesiąta Armia Māry. Jest to bitwa, którą prowadzą mistrzowie medytacji.

Zachwyt nad samym sobą często pojawia się po jakichś osiągnięciach w praktyce, na przykład, gdy się pilnie przestrzega wskazań. Możemy napuszeni rozglądać się wokoło i pokazywać innych: „Patrzcie na nich. Nie przestrzegają reguł. Nie są tacy święci jak ja”. Jeśli tak się dzieje, to padliśmy ofiarą Dziesiątej Armii Māry. Ta ostatnia armia jest prawdopodobnie najbardziej zabójcza ze wszystkich. W czasach Buddhy żył człowiek imieniem Devadatta, który pod wpływem tej armii próbował zabić Buddhę. Był dumny ze swoich nadprzyrodzonych mocy, swoich osiągnięć w koncentracji i swojej pozycji ucznia Buddhy. Jednak kiedy zrodziły się w nim wywrotowe myśli, nie zauważył ich i nie potrafił się przed nimi bronić.

Istota świętego życia

Można rozkoszować się własną czystością bez lekceważenia innych i bez wywyższania się. Tu przyda się pewne porównanie. Pomyśl o cennym drzewie, którego najbardziej wartościową częścią jest rdzeń. To drzewo możemy porównać do świętego życia opisanego przez Buddhę jako sīla, samādhi i paññā.

Gdy się przetnie drzewo, można zobaczyć, że utworzone jest z cennego rdzenia, drewnianej tkanki, wewnętrznej kory i w końcu warstwy kory zewnętrznej. Drzewo ma również gałęzie i owoce.

Święte życie składa się z sīla, samādhi i paññā, w co wlicza się osiągnięcia Owocu i Ścieżki, czyli doświadczenie Nibbāny. Istnieją również nadprzyrodzone moce, łącznie z mocą wejrzenia w prawdziwą naturę rzeczywistości poprzez wgląd vipassany. Potem wraz z praktyką przychodzi zysk, szacunek i sława.

Drwal może udać się do lasu na poszukiwanie drzewa o odpowiednim rdzeniu. Znalazłszy, ścina je, odcina wszystkie gałęzie i zabiera ze sobą. W domu drwal odkrywa, że gałęzie i liście są nieprzydatne do jego celów. Jest jak osoba zadowalająca się zyskiem i sławą.

Inny drwal może usunąć zewnętrzną korę drzewa. Jest jak jogin, który zadowolony czystością postępowania przestaje pracować nad dalszym rozwojem umysłu.

Trzeci jogin, być może nieco mądrzejszy, zdaje sobie sprawę, że moralność to nie koniec drogi: trzeba jeszcze wziąć pod uwagę rozwój mentalny. Może zacząć praktykować jakiś rodzaj medytacji i wytrwale pracować. Osiągnąwszy skupienie umysłu na jednym punkcie, czuje się wspaniale. Umysł jest nieruchomy i radosny, pełen błogości i uniesienia. Taka osoba może opanować jhāny, czyli stany wchłonięcia osiągane podczas głębokiej koncentracji. Potem pojawia się myśl: „Och, czuję się wspaniale, ale osoba obok mnie jest niespokojna jak zawsze”. Jogin też sądzi, że poznał istotę vipassany i świętego życia. Ale zamiast tego został zaatakowany przez Dziesiątą Armię Māry. Jest jak drwal, który zadowolił się wewnętrzną korą drzewa i nawet nie tknął rdzenia.

Inny, bardziej ambitny jogin, postanawia rozwinąć moce nadprzyrodzone. Dysponowanie nimi przepełnia go dumą. Ponadto dobrze bawi się tymi nowymi zdolnościami. Może pomyśleć sobie: „O, to wykracza ponad wszystko. To musi być istota Dhammy. Nie każdy przecież to potrafi. Ta kobieta tam nie widzi nawet tego, co ma przed nosem – ani istot niebiańskich, ani piekielnych”. Jeżeli ten jogin nie pokona Dziesiątej Armii Māry, zostanie otumaniony i zacznie zaniedbywać się w rozwijaniu korzystnych stanów umysłu. Jego życiu towarzyszyć będzie wielkie cierpienie.

Moce psychiczne również nie dają wyzwolenia. W obecnych czasach wielu ludzi zainspirowanych jest przez osoby, które rozwinęły paranormalne zdolności. Z pewnych przyczyn nawet mały pokaz takich mocy psychicznych przyciąga tłumy wielbicieli. Podobnie było w czasach Buddhy. Pewnego razu jakiś świecki człowiek zasugerował Buddzie, by swoje nauki popierał demonstracją mocy nadprzyrodzonych. Buddha miał polecić uczniom, którzy posiadali moce psychiczne, aby pokazali ludziom cuda.

– Ludzie będą zachwyceni – mówił ten człowiek. – Zdobędziesz w ten sposób wielu uczniów.

Buddha odmówił. Trzy razy powtórzono mu propozycję i trzy razy została odrzucona. W końcu Buddha powiedział:

– Istnieją trzy rodzaje mocy psychicznych, człowieku. Pierwszą jest umiejętność latania w powietrzu, nurkowania w ziemi i prezentowania innych nadnaturalnych zdolności. Drugą jest czytanie myśli innych ludzi. Możesz komuś powiedzieć: „Tego a tego dnia myślałeś o tym i o tamtym, i zrobiłeś to czy tamto”. Wywrzesz w ten sposób na ludziach wrażenie. Ale jest również trzeci rodzaj mocy psychicznych – zdolność, dzięki której możesz powiedzieć komuś: „Takie a takie twoje zachowanie jest niedobre. Jest niezdrowe, nieumiejętne, nie przyczynia się do dobra twojego i innych. Powinieneś to porzucić i praktykować w taki sposób, aby podtrzymywać korzystne czyny. Potem powinieneś medytować tak, jak teraz ci pokażę”.

– Człowieku, jeżeli pierwsze dwie moce pokazane zostaną osobom mającym wiarę w vipassanę, nie podważy to ich wiary. Ale są tacy, którzy są z natury nieufni, a oni powiedzą: „To nic specjalnego. Znam inne szkoły, inne religie, w których ludzie również mogą osiągnąć takie zdolności poprzez mantry i inne praktyki ezoteryczne”. Ludzie tego typu opacznie zrozumieją moje nauki.

– Trzeci typ mocy psychicznych, zdolność pouczania innych, jest najlepszy. O świecki człowieku. Kiedy ktoś potrafi powiedzieć: „To jest złe, nie rób tego. Powinieneś utrzymywać dobrą mowę i zachowanie. Oto sposób oczyszczania umysłu z kilesa. Tak należy medytować. W ten sposób osiągniesz błogość Nibbāny, która uwolni cię od cierpienia. To jest najlepsza z mocy nadprzyrodzonych”.

Nie ma przeciwwskazań, idź i spróbuj osiągnąć moce psychiczne, jeżeli cię to interesuje. Nie jest to niezbędne, nie pozostaje w sprzeczności z praktyką vipassany. Nikt cię nie powstrzyma, a osiągnięcie ich nie jest czymś, z czego można by drwić. Tylko nie pomyl mocy nadprzyrodzonych z istotą nauk. Osoba, która osiągnęła nadnaturalne moce i sądzi, że w ten sposób doszła do końca drogi duchowej, jest w wielkim błędzie. Tacy ludzie szukają rdzenia drzewa, ale zadowalają się jedynie zewnętrzną powłoką. Przynosząc ją do domu, odkrywają, że nie mają z niej pożytku. Tak więc, gdy osiągniesz moce psychiczne, proszę, idź i rozwiń różne wglądy vipassany, kolejne doświadczenia Ścieżki i Owocu, aż osiągniesz stan arahanta.

Kiedy uważność i skupienie są dobrze rozwinięte, pojawi się wgląd vipassany przenikający różne poziomy prawdziwej natury rzeczy. Jest to również forma wiedzy psychicznej, ale nie jest to jeszcze kres ścieżki.

Możesz w końcu osiągnąć Ścieżkę Sotāpatti, szlachetną świadomość „wkraczającego w strumień”, która jest początkiem stadium Przebudzenia. Świadomość Szlachetnej Ścieżki, pierwsze zanurzenie się w Nibbānie, wykorzenia pewne kilesa na zawsze. Możesz kontynuować praktykę i rozwinąć w sobie także świadomość Szlachetnego Owocu. Gdy ta świadomość się zrodzi, umysł przebywa w błogości Nibbāny. Mówi się, że wyzwolenie to jest nieograniczone czasem. Gdy postarasz się, aby je osiągnąć, możesz do niego powrócić, kiedy tylko zechcesz.

Jednak, owe niższe osiągnięcia nadal nie odpowiadają celowi Buddhy, którym było osiągnięcie pełnego Przebudzenia, ostatecznej wyzwalającej świadomości, na zawsze uśmierzającej wszelkie cierpienie.

Po zakończeniu przypowieści o drzewie Buddha powiedział:

– Korzyść z moich nauk nie polega po prostu na zysku, szacunku i sławie. Korzyść z moich nauk nie polega tylko na osiągnięciu czystości zachowań. Korzyść z moich nauk nie polega na osiągnięciu jhān. Nie polega na osiągnięciu mocy psychicznych. Jej istotą jest wyzwolenie od kilesa, które jest zawsze osiągalne.

Mam nadzieję, że zbierzesz siły, energię i wielką odwagę, by stanąć twarzą w twarz z Dziesięcioma Armiami Māry i pokonać je wszystkie, żeby przejść przez różne wglądy vipassany. Obyś w tym życiu osiągnął przynajmniej szlachetną świadomość człowieka „wchodzącego w strumień”, a potem obyś wyzwolił się całkowicie i ostatecznie z cierpienia.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Tytuł oryginału: In This Very Life. The Liberation Teachings of the Buddha
Źródło: © Suddhamma Foundation 1991
Polskie wydanie: Alma Yoray
Copyright: Rony Epstein 2016
Dla upamiętnienia Almy Yoray

Tłumaczenie: Marek Tarnowski, Anna Klegon, Barbara Bolibok, Zbigniew Molski
Redakcja: Agnieszka Dacuń-Skowronek, Alicja M. Lewińska, Krystyna Szczepaniak, Marcin Fabjański
Redakcja II wydania: Alicja Brylińska, Piotr Jagodziński
Digitalizacja: Jacek Wosiński
Skład: Monika Zapisek

Image0001%20%281%29.png


Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/